Posts Tagged ‘kontrowersje’

Kiedy się taki urodzi, który każdemu dogodzi???

Czy ty też robisz wszystko, żeby zadowolić innych, żeby kogoś nie zawieść? I jak sobie z tym radzisz? Starasz się jak możesz a i tak zbyt często okazuje się, że coś jest nie tak jak trzeba… Dlaczego? Myślę, że właśnie dlatego:

„Ojciec i syn w starożytnym Egipcie szykowali się do długiej podróży. Zapakowali swoje tobołki na osła i wyruszyli w drogę.

Nie uszli daleko, kiedy nadeszła grupa młodych mężczyzn, którzy skrytykowali syna, za to że pozwala swojemu ojcu iść. Więc syn posadził ojca na osła i poszli dalej.

Niedługo potem spotkali następną grupę, która skrytykowała ojca, że on nie pozwala swojemu synowi jechać razem ze sobą na ośle, oszczędzając osła. Więc syn usiadł razem z ojcem na ośle i pojechali dalej.

Kilka godzin później spotkali kolejną grupę ludzi, którzy skrytykowali ich za to, że męczą osła w taki upał. W rezultacie ojciec i syn wzięli osła, związali go, przewrócili do góry nogami i ponieśli między sobą.

Wkrótce doszli do rzeki ze starym, chybotliwym mostem. W momencie, gdy doszli do połowy mostu, most załamał się i cała trójka wpadła do wody. Ojciec i syn dopłynęli do brzegu i uratowali się. Związany osioł utonął. Morał z tej historii brzmi: ”Jeżeli próbujesz zadowolić wszystkich, stracisz swojego osła. Czasem musisz pogonić antagonistów i kierować się własną mądrością.”

Nikodem Marszałek, Motywacja bez granic

 

A właśnie, że nie zeżrę!

Przeczytałam wpis na blogu Piotra Mitury i spodobał mi się tak bardzo, że za zgodą autora, czyli Piotra, zwanego przez bliskich Mietkiem umieszczam go u siebie. Dlaczego? Przecież wiele rzeczy znalezionych w sieci się na podoba… Ale to nie tylko mi się spodobało, ale również jest przydatne :)

A oto wpis:

Nie i koniec. Bo mi tu jakiś drogi eliksir pan chcesz wcisnąć. Poza tym w telewizji nic o tym nie mówią więc pewno jesteś pan oszust i kropka. W aptece se kupie. Taniej i jeszcze punkty dostane to se za złotówkę proszki ode łba bólu wezmę.

Lekuchno przejaskrawiam, ale prawdy ździebełko chyba dostrzegalne?

Ale o co chodzi? Ha jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o..? No? Właśnie, o kasę kurna chodzi, o pieniądze! A w biznesie to wątpliwości nie ulega żadnej, tak czy nie?

Wstęp był witaminowy, bo wpis witaminowy jest cały. Nie łatwo się przyznać ale zawiodę Cię, jeśli czekasz na info o zdrowotnościach wszelkiej maści. Powtarzał nie będę tego co już klawiatura w cyberprzestrzeń czyjaś wrzuciła. Nie będę pisał że naturalna C witamina na łopaty syntetyczną zwala. Nie będę opisywał jak szkodliwe sztuczny kwas askorbinowy w człowieczym ciałku zbiera żniwo. Potrzeby żadnej nie widzę, jak masz niedosyt wiedzy kliknij w te piękne dwa imiona i horyzont Twój się rozszerzy:

Gosieńka

Kamilka

Czym zatem zajmie się Piotr w tym witaminowym tekście. Ano tym co w biznesie jest elementarnym składnikiem, pieniądzem mianowicie. Dlaczego? Skąd pomysł łączenia witaminek z biznesem MLM. Odpowiedź nie wymaga trudu nadludzkiego, Amway – czyli firma z którą współpracuje autor tekstu tego, ja czyli – jest właścicielem marki Nutrilite. Ta z kolei jest najstarszą na świecie firmą zajmującą się produkcją suplementów i dodatków żywieniowych na świecie. Starszą niż sam Amway. Sympatycznie co?

Do pieniędzy wracamy błyskawicznie. Otóż chciał się Piotr do rozmowy z przyjaciółką – potencjalną klientką – przygotować profesjonalnie, a że produkt nowy w ofercie się pojawił się, a sytuacja skomplikowana bo przyjaciółka w błogosławionym stanie trzeba było na prawdę argumenty mieć poważne. Odsiewam te stricte zdrowotne, przedstawiam Ci za to sprawę od strony finansowej. Nie wiem jak Ty, ale ja jestem umysłem humanistycznym i gdyby nie kalkulator Citizen, wpis by nie powstał, a argumenty szlag jasny by trafił i krew nagła zalała…

Wyliczenia skomplikowane Piotr poczynił, a co? Poprzedził swoje badania wizytą w aptece (w Lublin Plaza) i zasięgnięciem języka co do ceny znanego chyba każdemu preparatu Rutinoscorbin. Oto co następuje z jego wnikliwej i niesamowicie pasjonującej z punktu widzenia humanisty analizy:

Dane:

Nutrilite Witamina C plus: cena detaliczna 81 zł (60 tabletek)

koszt 1 (jednej) tabletki: 1,35zł

zawartość witaminy C w jednej tabletce: 240mg

wchłanialność naturalnej witaminy C: 85-90%

przyjmując do obliczeń dolną granicę wchłanialności, jak byk wychodzi że jedna tabletka Nutrilite Witaminy C plus dostarcza 204 mg naturalnej witaminy C (240mg x 85%)

Rutinoscorbin cena detaliczna 7,47zł za 90 tabletek (apteka w Lublin Plaza)

koszt jednej tabletki: 0,083 zł

zawartość witaminy C w jednej tabletce: 100mg

wchłanialność sztucznej witaminy C: 2-10%

przyjmując do obliczeń górną granicę wchłanialności, (znowu) jak byk wychodzi że jedna tabletka Rutinoscorbin dostarcza 10mg sztucznej witaminy C (100mg x 10%)

Co z tego wynika? Proste, żeby dostarczyć do organizmu identyczną dawkę witaminy C zawartą w jednej tabletce witaminy Nutrilite, musisz połknąć 20,4 sztuk tabletek Rutinoscorbin…skoro jesteśmy w temacie biznesu, jak to wygląda po przeliczeniu na złocisze?

1 tabletka Nutrilite: 1,35 = 20,4 tabletek Rutinoscorbin, czyli 20,4 x 0,083 =1,66zł

Cóż, wynika z tego jasno że TANIEJ wychodzi kupić Nutrilite Witamina C plus za 81 zł niż “tani”, sztuczny Rutinoscorbin za niecałe 8 zł. Osoba A zażywa Nutrilite i wydaje 81 zł. Osoba B chcąc dostarczyć do organizmu tyle samo miligramów witaminy C musi zjeść Rutinoscorbinu za 99,6 zł. Różnica 18,6 zł !!!Niech mi ktoś powie że Witamica C plus Nutrilite jest za droga, proszę…

Nie wiem jak Ty ale ja rozmowę o cenie zostawiam zazwyczaj na koniec. Zależy od produktu oczywiście. Te luksusowe, których cena nie siedzi na jednej grzędzie z tymi taniej niż najtaniej, nie ceną mają do siebie przekonywać. W przypadku opisanej witaminki jest podobnie, ale to wyliczenie pokazuje że oprócz argumentów zdrowotnych jest solidny argument ekonomiczny! I to jest piękne, ic bjudiful!

 

“Tajemnice zdrowia” cz. 5

“Tajemnice zdrowia cz. 5

Według fachowców suplementacja powinna być stosowana. Co sądzić więc o opinii prasy, radia, telewizji czy niektórych lekarzy, którzy mówią „Tę witaminkę to może sobie Pan zażywać albo nie, jak nie pomoże to nie zaszkodzi”. Niestety prawda jest taka, że są zwolennicy antybiotyków, sterydów, blokerów różnego rodzaju itp. Nieważne, że działając niewłaściwie na jedną chorobę powodujemy inną. Co z tego, że pozornie naprawi jedną rzecz skoro drugą przy okazji zepsuje.

W Polsce jest takie prawo, że jeśli na przykład producent kiełbasy sprzeda kiełbasę zatrutą dajmy na to jadem kiełbasianym to ponosi tego konsekwencje karne. Ale jak się da potężną ilość konserwantów i zabije tym przy okazji wszystko co w tej kiełbasie dobre to człowiek będzie zatruwany powolutku przez 10 lat i za to nikt do więzienia nie pójdzie, bo postępuje zgodnie z procedurą prawa. Tak jest w wielu przypadkach. Również wśród lekarzy – człowiek idzie do kardiologa, dostaje jakieś leki a potem pyta co dalej? Co będzie za miesiąc czy za dwa? Wtedy mamy udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Ten widzi pieczątkę specjalisty kardiologa i przepisuje te same leki. Nie może inaczej bo gdyby coś się stało pacjentowi to rodzina mogłaby tego lekarza zaskarżyć. Więc daje te przepisane wcześniej leki cały czas. Nieważne, że siądzie wątroba i nerki. Wtedy ludzie się dziwią, że tak pogorszyła się praca tych narządów. Czasami oczywiście trzeba brać leki, nie można ich samemu odstawiać, ale należy walczyć o możliwość odstawienia leków jeśli tylko taka istnieje. Czasami nie da się uniknąć tych leków, ale często istnieje taka możliwość tylko wymaga wyrzeczeń pacjenta.

Dlaczego niektórzy są przeciwni suplementacji? Oni najczęściej nie wnikają w to, że naturalne a syntetyczne witaminy to nie to samo. Wiadomo, że syntetyczne są tańsze w produkcji a naturalne są droższe. One uprawiane są czysto, ekologicznie. Rośliny są zbierane z pola i często w pół godziny otrzymywany jest już gotowy koncentrat roślinny. Wiadomo, że to nie będzie aż tak tanie jak produkcja syntetyków.

Niektórzy chemicy pytają jaka jest różnica między naturalną a sztuczną witaminą C. Przecież to jest kwas askorbinowy, to jest wzór chemiczny i mamy ten sam kwas na przykład w truskawce i syntetycznej tabletce – jaka jest różnica? Są cztery różnice – w naturalnej nie ma nigdy jednej witaminy, tylko jest wiele związków witaminowych. Niektóre wspomagają, niektóre działają antagonistycznie i są bardzo dobrze przyswajalne.

Często te witaminy mają różną strukturę, czyli budowę przestrzenną. Ten sam skład, ta sama budowa ale inaczej skręcona w przestrzeni. Dla przykładu pociąg jedzie po torach prostych i wjeżdża na tory krzywe. To jest ten sam pociąg i ten sam skład, ale ma inną strukturę przestrzenną. W chemii jest to kolosalna różnica bo tylko i wyłącznie strukturą różni się skrobia od celulozy. Na przykład jeśli w jedną rękę weźmiemy papier toaletowy a w drugą mąkę ziemniaczaną to to jest chemicznie dokładnie to samo tylko strukturą się różni. Czy możemy zastąpić jedno drugim? Nie bardzo. Tak samo jest z witaminami naturalnymi i syntetycznymi.
Naturalne witaminy występują wraz z minerałami, które są niezbędne do wchłonięcia tych witamin. Są również z bioflawonoidami – składnikami żywych roślin, a to na dzień dzisiejszy jest substancja nie do podrobienia przez chemię. Dlatego w aptekach pojawia się bardzo wiele tzw krzyżówek – witamina syntetyczna, ale reklama głosi, że dodano bioflawonoid. Ale taka krzyżówka nie jest dobra.

Co wynika z tych różnic? Witaminy syntetyczne mają gorszą przyswajalność – wynosi ona od 3 do 10% wchłanialności z przewodu pokarmowego. Naturalne 85-90%. Czyli wychodzi na to, że w najlepszym wypadku osoba posiadająca wolny metabolizm 90% syntetycznej witaminy i pieniędzy za nie zapłaconych wydala do muszli klozetowej. Teraz można dopiero przeliczyć co jest tańsze.

To tak jakbyśmy kupowali benzynę, która wprawdzie jest trzy razy tańsza, ale zanim dotrze do silnika to 90% z niej wyleci na asfalt. Ciekawe jaką kierowcy by kupowali.

Syntetyki mają też dużo węższe oddziaływanie. Dla przykładu sztuczna witamina E nie uelastycznia naczyń krwionośnych. Jakoś tam działa, ale nieszczególne. Dzieje się też tak, że zażycie sztucznej witaminy powoduje blokadę we wchłanianiu naturalnych witamin. Mogą one też wzmagać alergie u ludzi, bo bardzo mocno odmineralizowują organizm a braki minerałów to są właśnie powody alergii. Odmineralizowanie może też powodować otyłość – bo człowiek z niedoborem nie odczuwa głodu minerałów tylko głód jako potrzebę jedzenia. Pies, dziecko małe może czuć głód minerałów bo u nich bardziej działa instynkt a nie zdrowy rozsądek. Człowiek czuje, że coś go ssie, rozpoznaje to po prostu jako głód, nie czujemy „ale mi się chce cynku zjeść”. Łapie się za batonik lub papierosa, to co mamy w nałogu. A ten głód to właśnie może być łaknienie minerałów.

Na przykład około 3% pacjentów z nadciśnieniem tętniczym ma tylko jedną przyczynę – brak cynku. Nie jest to wiele, ale są to przypadki, w których bardzo szybko idzie to nadciśnienie wyleczyć. Cynk, szczególnie podany wieczorem a magnez z rana powoduje ustabilizowanie ciśnienia. Dodatkowo zalecane jest odstresowanie dużymi dawkami witaminy B też wpływa pozytywnie na to ciśnienie.

Sztuczne witaminy mogą powodować wiele chorób. Na przykład syntetyczna witamina C zażywana systematycznie powoduje osadzanie kamieni szczawianowych trudnych do rozbicia, zwęża naczynia krwionośne. U palaczy nawet pięciokrotnie, u niepalących – dwukrotnie.

Syntetyczna witamina E – produkt petrochemiczny pozyskiwany z ropy naftowej – powoduje zwiększenie zagrożenia nowotworu pęcherza moczowego i wylewu krwi do mózgu. Wylew może powodować też naturalna witamina w mocno przesadzonych dawkach, dlatego nie wolno jej samodzielnie dawkować.

Witamina A, głównie betakaroten. Słynne badanie przeprowadzone w Finlandii wykazało, że syntetyczna witamina A nie dość, że nie zmniejsza to jeszcze zwiększa ryzyko chorób nowotworowych. Eksperyment został przerwany po czterech latach zamiast po planowanych sześciu bo już widać było, że ludzie po syntetycznej witaminie chorowali znacznie częściej.

W związku z powyższym dzisiaj większość fachowców, która się na tym zna mówi, żeby odrzucać syntetyczne witaminy. Medycyna produkuje niemal wyłącznie betakaroten, bo jest najbardziej efektywny. Ale karotenów jest ponad 300 i są one niezbędne. Sam jeden betakaroten nam absolutnie nie wystarczy. To tak jak w społeczeństwie, w pracy muszą być bardziej i mniej efektywni ludzie, wszystkie proporcje musza być zachowane do prawidłowego działania.

Podobnie jest z witaminą C. Naturalny wyciąg z aceroli zawiera bardzo dużo flawonoidów, pięć witamin z grupy B, witaminę E i potężną dawkę witaminy C. Jeden owoc aceroli zawiera tyle witaminy C co w siedmiu pomarańczach a ta wisienka ma wielkość naszej polskiej wiśni. Tylko do wytwarzania naturalnej witaminy C jest zbierana w stanie zielonym.

Postanowiono zbadać jak to jest z witaminą E. W USA wykazano, że witamina E w dawce 40 miligramów przez 4-6 lat nie daje żadnych różnic. Ludzie chorują tak samo na zawały serca i chorobę wieńcową bez względu na to, czy brali tę witaminę czy też nie. Podobne doświadczenie zrobione we Włoszech. Tam okazało się, że o 11% zmniejszyła się zachorowalność na chorobę wieńcową. Jakie stąd wnioski? Oba badania były przeprowadzone prawidłowo. Wnioski są takie, że przy diecie śródziemnomorskiej bogatej we flawonoidy i minerały nawet syntetyczna witamina E pomogła. Pod warunkiem obecności właśnie naturalnych bioflawonoidów.

Część 6 już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Co ma Bajor do kminku i skóry w samochodzie?”

?Co ma Bajor do kminku i skóry w samochodzie??

Tym razem czas na inny temat, nie “zdrowotny”… Choć takie też wywołują kontrowersje.

Tak jakoś się dziwnie na tym świecie układa, że pewne tematy budzą emocje. Czasami w pełni uzasadnione a czasami absolutnie bezpodstawne. Skąd się to bierze? Z niewiedzy, ignorancji czy ? no właśnie, skąd?

Pierwszą rzeczą, bardzo błahą, jaka przychodzi mi tu do głowy jest kminek. Taki banał. Ale na podstawie wielu doświadczeń stwierdziłam, że ta roślina budzi niesamowite emocje ? niektórzy go kochają a inni wręcz nie znoszą. Tak zwany środek, czyli osoba, której kminek jest obojętny zdarza się niezwykle rzadko. Mnie osobiście kminek żadnej krzywdy nie zrobił a nie znoszę go. A dla odmiany mój znajomy ? Piotr, zwany przez wielu Mietkiem, po prostu go uwielbia. Skąd się to bierze? Na to nie odpowiem, bo miłośników kminku zrozumieć nie potrafię. Ale ich szanuję i uważam, że mają prawo jeść co sobie tylko chcą, byle tylko mnie nie zmuszali?

Podobne uczucia budzi znany wielu ? Michał Bajor. Coś co jednych zachwyca w jego głosie, innych doprowadza do białej gorączki. Ja osobiście jestem jego zagorzałą fanką i gdy tylko napotykam się na wiadomość o jego koncercie ogarnia mnie wielka radość. Dla odmiany moja dobra koleżanka mówi, że Bajor wywołuje u niej zdecydowanie negatywne uczucia. To, co mi się w jego stylu najbardziej podoba, ją najbardziej denerwuje.

Następną kwestią, którą odkryłam zupełnie niedawno i zupełnie przypadkiem jest? skórzana tapicerka w samochodzie?. W życiu bym nie pomyślała, że taki drobiazg również może dzielić ludzi. Aż do zeszłego tygodnia. Przeglądając liczne oferty samochodowe w końcu udało się nam wybrać dwa auta. I co się okazało? Że coś co sprzedający uznawał za atut, czyli właśnie skóra, u nas spowodowało, że w ogóle nie pojechaliśmy auta obejrzeć? W sumie nie wiem skąd takie uprzedzenie ? w swojej karierze właścicielki kilku pojazdów zawsze miałam obicia wykonane z materiałów innych niż skóra (tylko nie pytajcie mnie co to było, bo nie mam pojęcia J ). Ale teraz wydarzyło się coś czego nie przewidziałam ? pojawiło się auto ? zadbane, w bardzo dobrym stanie technicznym i wizualnym. Tylko ta skóra? I co zrobić? Postanowiłam, że chyba jednak czas pokonać uprzedzenia i dać mu szansę. Czy taki drobiazg ma zaważyć o tym czym będę jeździć? Spróbuję i zobaczę co z tego wyjdzie. Może jak poznam temat bliżej, to stwierdzę, że tak właściwie to nie wiem czego się wcześniej czepiałam???

Jedno wiem na pewno ? wiele rzeczy budzi kontrowersje, jest jeszcze jedna, o której jednak napiszę w którymś z kolejnych postów, bo to nieco dłuższy temat. Co jednak powoduje te skrajne emocje i opinie? To chyba jest w każdym przypadku coś innego i nie można tu generalizować. Niemniej jednak wydaje mi się, że lepiej budzić różne uczucia, niż być po prostu nijakim? A jakie są Wasze doświadczenia i opinie na ten temat?