Posts Tagged ‘jedzenie’

I co ja mam powiedzieć???

Stonka jest na etapie fascynacji kolorem fioletowym. Wszystko ma być fioletowe po prostu. Zażyczyła sobie nawet, żeby remont w jej pokoju zrobić, bo ściany też muszą takie być… Jak na razie się nie doczekała ;)

Stonka: Nie chcę śniadania na pomarańczowym talerzu. Przecież wiesz, że lubię fioletowy…

Mama: Masz nałożone więc proszę jedz. Nie będę Ci wyciągała dziesięciu talerzy…

Stonka tonem nie znoszącym sprzeciwu: Dziesięciu nie musisz… Ale drugi być mogła!

 

“Kto doprowadził Cię do takiego stanu?”

Kocham ludzi, ale takie sytuacje doprowadzają mnie do pasji. Pewnie niektórzy będą mieli mi za złe dość ostre podejście, ale może dzięki temu coś do nich dotrze… Bo nie tak dawno zmęczona ciągłym użalaniem się pewnej Pani, po prostu zapytałam “A kto Cię doprowadził do tego stanu? Kto ma wpływ na to, żeby to zmienić? To albo coś zrób, żeby to jakoś naprawić albo przestań marudzić…” Taka odpowiedź może przynieść trzy efekty: rozmówca się na Ciebie śmiertelnie obrazi, zignoruje to zupełnie lub przemyśli sprawę i postanowi coś zmienić. Coś czyli co? Na początek nawyki… w tym przypadku związane ze zdrowiem i stylem życia.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – do tematu zdrowia nie jestem nastawiona w sposób fanatyczny. Chodzi mi jednak o to, że sami podejmujemy pewne decyzje i powinniśmy ponosić za nie odpowiedzialność. Jedną z takich decyzji, a raczej jednym z takich nawyków jest właśnie odżywianie i styl życia. To my decydujemy czy zjeść kebaba czy normalny obiad; iść na fitness czy też wybrać serial w telewizji; jechać do pracy samochodem, czy może piechotą; rzucić palenie czy nadal rozkoszować się śmierdzącym błękitnym dymem, za który sami płacimy; czy na czwarte piętro dostać się windą czy może wejść po schodach…

Takie decyzje podejmujemy codziennie nawet się nie zastanawiając. Przecież nikt nie utył od jednego dużego posiłku. Tyle tylko, że te pozornie drobne wybory dokonywane codziennie dają efekty… jakie? A to już zależy od tego, którą opcję częściej wybieramy… Ludzie, którzy wybierają łatwiejszą i przyjemniejszą drogę niejako wysyłają zaproszenie chorobie i słabemu zdrowiu. Tyle tylko, że potem wszyscy będą ich żałować i im współczuć bo tacy schorowani, biedni i cierpiący…

Nie jestem istotą bezduszną i rozumiem, że istnieje wiele chorób, na wystąpienie których mamy niewielki wpływ. Lub nawet żaden. Ale nie o takich dzisiaj mówię. Jak podaje Burke Hedges co trzeci Amerykanin pali papierosy. I również co trzeci Amerykanin mógłby być sklasyfikowany jako klinicznie otyły. Postęp w medycynie obdarzył ludzi możliwością przeżycia długiego i zdrowego życia. Jednak miliony ludzi marnują ten dar regularnie niezdrowo się odżywiając i przesiadując w fotelu wpatrując się w szklany ekran. A potem Ci sami ludzie domagają się bezpłatnej pomocy medycznej, bezpłatnych leków na nadciśnienie, cukrzycę czy operację na otwartym sercu, rehabilitacji itp.

Dla porównania chciałabym przytoczyć zestawienie najczęstszych przyczyn śmierci w Ameryce w roku 1900 i 1996*

1900 1996
Gruźlica Choroba wieńcowa
Czerwonka Wylew
Grypa Rak
Ospa Cukrzyca
Zapalenie płuc Rozedma

Co wynika z tego porównania? KAŻDA z głównych przyczyn śmierci w USA w dzisiejszych czasach jest zależna i mogłaby być zredukowana dzięki zmianie naszych NAWYKÓW.

Tylko dlaczego ja mam współczuć komuś, kto cierpi na bóle stawów kolanowych skoro ma 30 kilogramów nadwagi, ale ciasto do kawy musi być? Albo dostaje koszmarnego kaszlu, ale pali papierosy od 20 lat? Dlaczego, komuś kto waży za mało wszyscy mogą mówić, że jest chudzielcem ale jak Sam się doprowadził do takiego stanu, więc może niech przestanie użalać się nad sobą i zrobi coś, żeby to zmienić??? Nie, bo przecież nie może iść na basen bo akurat o tej porze leci “M jak Miłość”…

*Źródło:”Firma JA” Burke Hedges

 

“Tajemnice zdrowia” cz. 6

“Tajemnice zdrowia” cz. 6

Witaminy antyoksydacyjne i wolne rodniki. Co to jest? Oxygen = tlen. Oksydanty to utleniacze. Niektórym utlenianie może się kojarzyć z korozją samochodu i słusznie bo to jest dokładnie to samo. Utlenianie to jest tak jakby wyrywanie się, gubienie elektronów. Odwrotny proces, czyli przyjmowanie elektronów zwany jest redukcją. Antyoksydanty – czyli przeciwutleniacze – to jest właśnie coś co zapobiega wyrywaniu się elektronów. Tak się dzieje w organizmie, że jak człowiek oddycha, oddycha też każda komórka i wytwarza energię. Wtedy powstają tak zwane wolne rodniki. To jest normalne, że muszą powstawać. To są cząsteczki chemiczne, które posiadają niesparowany elektron. Ona chce komuś ten elektron zabrać, więc jest bardzo silnym utleniaczem. One mogą powodować mówiąc potocznie „korozję” organizmu. To może spowodować utlenienie DNA, czyli zmianę struktury chemicznej materiału genetycznego. Jeśli ten materiał genetyczny zacznie się powielać w tej zmienionej postaci to już mamy komórkę nowotworową. Dalsza kwestia to będzie czy ona jest złośliwa czy nie, operacyjna czy nie.

Mogą one też atakować błonę komórkową. Jeśli błona pęknie to komórka obumiera a wraz ze śmiercią komórek my się starzejemy. Czyli to utlenianie to jest nienormalnie szybki proces starzenia się organizmu. Dlatego jeden człowiek ma 80 lat i jest pełen energii a inny ma 40 lat i nie może wyjść z samochodu i wiecznie coś go boli. Starzejemy się nierówno.

Tak samo może być utleniony zwykły cholesterol. Wtedy on jest zły. Normalnie cholesterol nie jest taki zły. Został stworzony w organizmie prawdopodobnie po to, by uszczelniać naczynia krwionośne, gdy brakuje krzemu i witaminy C. Ale w sytuacji kiedy jest bardzo dużo czynników utleniających takich jak spaliny samochodowe, dym, stresy, leki, promieniowanie, wysoko przetworzona żywność – wtedy te czynniki utleniające powodują, że powstaje dużo więcej wolnych rodników. Stres najbardziej utlenia. Wtedy ten nasz cholesterol zamiast zbawiennego staje się zabójczy bo utleniony zatyka naczynia krwionośne. Jeśli to się stanie w mózgu to mówimy o udarze, jeśli w sercu mówimy o zawale, jeśli w jelitach to robi się zator. Dlatego dobrze byłoby czasami wiedzieć co to są antyutleniacze / antyoksydanty, które przeciwstawiają się wolnym rodnikom.

Ludzie pytają czy organizm ma jakiś sposób na walkę z tymi wolnymi rodnikami. Tak – związki chemiczne, tzw. antyutleniacze to te, które wymiatają wolne rodniki.

Nutrilite

Suplementy Nutrilite wchłaniane są w 80%-90%. Ich mocną stronę stanowi bardzo długa historia istnienia. Jest to pierwsza firma na świecie, która wyprodukowała witaminy naturalne. Założyciel – dr Carl Rehnborg z ogromną fascynacją studiował kiedyś medycynę chińską, która bardzo dużo mówi o żywieniu. Mówi między innymi, że jeśli nie znasz ojca choroby to matką jest złe żywienie. Dr Rehnborg zauważył dziwną rzecz, która go zainteresowała podczas studiowania w Chinach, że w Kantonie, tam gdzie mieszkał, bydło chińskie jest bardzo zdrowe. Zdrowsze niż europejskie i amerykańskie a ludzie umierają w wieku czterdziestu paru lat i są schorowani. Zaczął badać ten temat a konkretnie lucernę, którą dostawało bydło. Potem zaczął dokarmiać ludzi lucerną. Większość postrzegała ten pomysł jako niedorzeczny. Na szczęście zawsze znajdzie się ktoś, kto powie „Czemu nie? Nie jest to trucizna mogę spróbować”. Efekty były zaskakujące. Ludzie po dodatkach lucernianych byli dużo zdrowsi i sprawniejsi. Potem zauważono, że lucerna ma korzeń sięgający 10 metrów w głąb gleby. Jeśli brakuje żelaza, a tam właśnie go brakowało w glebie to lucerny ten problem nie dotyczył. Bo jak brakuje żelaza na pięciu metrach głębokości to lucerna weźmie je z ośmiu albo i więcej metrów. Dlatego do dzisiaj logo Nutrilite stanowi właśnie listek lucerny. Można zobaczyć jaki bogaty skład ma lucerna.
Niesamowity po prostu bukiet. Lucerna jest więc zdecydowanie rośliną leczniczą. Carl Rehnborg postanowił oddać się pracy nad koncentratami roślinnymi.

Prowadzone są poletka doświadczalne. Nutrilite zaczyna produkcję dwa kroki wcześniej niż inne firmy. Co to oznacza? Dla przykładu nasza rodzima, naprawdę dobra firma Herbapol ma też bardzo dobre produkty. Robią naturalne odpornościowe tabletki z rumianku. Tyle tylko, że oni kupują ten rumianek od chłopa. A chłopu płacą za większy plon. W Nutrilite tak by nie zrobiono. Bo czym innym jest dziki czosnek czy dziki rumianek – maleńki, bardzo bogaty w witaminy i minerały, czym innym jest czosnek czy rumianek hodowlany, pędzony. Dlatego tam się selekcjonuje rośliny pod kątem zawartości, składników chemicznych. Czyli najpierw jest selekcja. Potem są uprawy własne. Nie oddaje się upraw. To są farmy ekologiczne Nutrilite, które zajmują ponad 5000 hektarów. Ich uprawy działają na zasadzie pięciopolówki. Najpierw jest trójpolówka Potem dwa lata pole stoi odłogiem, potem często pola się foliuje po to, żeby pod folią słońce wypaliło zarodki i nasiona chwastów. Bo w tamtym klimacie słońce przy użyciu folii wytworzy temperaturę nawet 80 stopni Celsjusza i nie trzeba walczyć z chwastami inaczej niż naturalnie. Nawadnianie pól jest tylko i wyłącznie z własnych studni głębinowych, bo woda miejska mogłaby mieć konserwanty.

Zbiór wiśni aceroli na przykład odbywa się w maskach. Po uprawie następuje zbiór, suszenie, mielenie, ekstrakcja, kondensacja i szybkie sproszkowanie. Najciekawsze z tego wszystkiego jest to, że od ścięcia rośliny na polu mija od pół do dwóch godzin do momentu aż roślina będzie szybko suszona. I to jest tajemnica jakości.

Dlatego tabletka czosnku Nutrilite innej tabletce nie jest równa. Można spróbować na przykład wziąć zwykły czosnek – Alliofil z apteki i tabletkę czosnku Nutrilite i je rozgryźć. Tylko w przypadku jazdy samochodem przez rozgryzieniem Nutrilite należy zapiąć koniecznie pasy bo człowieka aż rzuci tak jest to skoncentrowane a w Alliofilu po prostu poczujemy jakiś tam sianowaty smak czosnku. Wiem, że teraz wielu z was pomyśli, że każda sroczka swój ogonek chwali. Dlatego gorąco zachęcam do sprawdzenia tego na własnej skórze. Drugi test można przeprowadzić gdy zaczniemy chorować – wypróbować czosnek i wyciąg z aceroli. Tak właśnie to wygląda – jest jakieś warzywo, owoc czy lucerna. Błyskawicznie odciągana jest woda i pozostaje jaskrawy proszek, koncentrat rośliny, z którego wytwarzane są suplementy.

Kontrola jakości następuje w sztucznych żołądkach bo to ma być tak przygotowane, żeby się w 15 minut rozpuściło. Niektórzy mówią, że wapń z magnezem jest lepszy musujący. Ale to nieprawda, bo forma musująca podrażnia żołądek i upośledza wchłanianie. Lepsze jest rozpuszczalne, bo płyny się lepiej wchłaniają, ale jeśli kapsułka jest zrobiona tak, że w kwadrans się rozpuści, to nie ma potrzeby katowania płynem.

Kiedyś we „Wprost” napisano o firmie produkującej kapsułki, które przechodziły przez przewód pokarmowy i w kale można było zobaczyć całe kapsułki jeszcze z oryginalnym napisem „Witamina B”. Firma zaatakowana broniła się argumentami, że ten lek na pewno nikomu nie zaszkodzi. To niezaprzeczalny fakt, bo po prostu przelatywała przez organizm, ale pomóc nikomu nie miała szans.

Jest jeden z lepszych suplementów zwany Double X. To są witaminy i minerały w dwóch oddzielnych tabletkach. Taka tabletka powoduje, że dziennie dostajesz tyle samo witamin, minerałów, koncentratów i innych elementów jakbyś zjadł łącznie: 4 morele, 8 jajek, 1,5 kilo fasoli lub czegoś innego więcej, żeby dostał się cynk, 5 sztuk awokado, 2 banany, 13 kromek chleba, 1 świeżą ryba, pęczek świeżych czerwonych szparagów, porcja wątróbki, porcja truskawek, duża garść orzeszków ziemnych. A ile to by było kalorii? Nie wspominając o tym ile to by kosztowało. Wtedy można być spokojnym, że organizm dostaje to co trzeba.
Czosnek, tak jak mówiłem, rewelacyjnie sprawdza się przy infekcjach. Poza tym reguluje ciśnienie krwi, działa przeciwnowotworowo, zmniejsza indeks glikemiczny, zapobiega zapaleniem i zakażeniom, zmniejsza poziom złego cholesterolu. Ma bardzo duże spektrum działania. W tej chwili ja robię tak, że świeży czosnek jem dla smaku a ten w tabletkach dla zdrowia. Świeży czosnek, bezpośrednio rozgryziony nie działa zbyt dobrze zdrowotnie bo on musi mieć kontakt z tlenem, żeby zaczął działać. Musi zostać posiekany i odstawiony na 5-10 minut albo zjedzony w tabletce. Tabletka ma też tę przewagę, że nie śmierdzi, nie podrażnia żołądka tak jak świeży czosnek. Tabletka ma otoczkę, która rozpuszcza się dopiero w środowisku alkalicznym, czyli za żołądkiem, więc nie ma prawa wydzielać nam brzydkiego zapachu, chyba że ją rozgryziemy.

Część 7 – ostatnia już wkrótce.
Więcej o suplementach i marce Nutrilite znajdziesz tutaj



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Tajemnice zdrowia” cz. 5

“Tajemnice zdrowia cz. 5

Według fachowców suplementacja powinna być stosowana. Co sądzić więc o opinii prasy, radia, telewizji czy niektórych lekarzy, którzy mówią „Tę witaminkę to może sobie Pan zażywać albo nie, jak nie pomoże to nie zaszkodzi”. Niestety prawda jest taka, że są zwolennicy antybiotyków, sterydów, blokerów różnego rodzaju itp. Nieważne, że działając niewłaściwie na jedną chorobę powodujemy inną. Co z tego, że pozornie naprawi jedną rzecz skoro drugą przy okazji zepsuje.

W Polsce jest takie prawo, że jeśli na przykład producent kiełbasy sprzeda kiełbasę zatrutą dajmy na to jadem kiełbasianym to ponosi tego konsekwencje karne. Ale jak się da potężną ilość konserwantów i zabije tym przy okazji wszystko co w tej kiełbasie dobre to człowiek będzie zatruwany powolutku przez 10 lat i za to nikt do więzienia nie pójdzie, bo postępuje zgodnie z procedurą prawa. Tak jest w wielu przypadkach. Również wśród lekarzy – człowiek idzie do kardiologa, dostaje jakieś leki a potem pyta co dalej? Co będzie za miesiąc czy za dwa? Wtedy mamy udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Ten widzi pieczątkę specjalisty kardiologa i przepisuje te same leki. Nie może inaczej bo gdyby coś się stało pacjentowi to rodzina mogłaby tego lekarza zaskarżyć. Więc daje te przepisane wcześniej leki cały czas. Nieważne, że siądzie wątroba i nerki. Wtedy ludzie się dziwią, że tak pogorszyła się praca tych narządów. Czasami oczywiście trzeba brać leki, nie można ich samemu odstawiać, ale należy walczyć o możliwość odstawienia leków jeśli tylko taka istnieje. Czasami nie da się uniknąć tych leków, ale często istnieje taka możliwość tylko wymaga wyrzeczeń pacjenta.

Dlaczego niektórzy są przeciwni suplementacji? Oni najczęściej nie wnikają w to, że naturalne a syntetyczne witaminy to nie to samo. Wiadomo, że syntetyczne są tańsze w produkcji a naturalne są droższe. One uprawiane są czysto, ekologicznie. Rośliny są zbierane z pola i często w pół godziny otrzymywany jest już gotowy koncentrat roślinny. Wiadomo, że to nie będzie aż tak tanie jak produkcja syntetyków.

Niektórzy chemicy pytają jaka jest różnica między naturalną a sztuczną witaminą C. Przecież to jest kwas askorbinowy, to jest wzór chemiczny i mamy ten sam kwas na przykład w truskawce i syntetycznej tabletce – jaka jest różnica? Są cztery różnice – w naturalnej nie ma nigdy jednej witaminy, tylko jest wiele związków witaminowych. Niektóre wspomagają, niektóre działają antagonistycznie i są bardzo dobrze przyswajalne.

Często te witaminy mają różną strukturę, czyli budowę przestrzenną. Ten sam skład, ta sama budowa ale inaczej skręcona w przestrzeni. Dla przykładu pociąg jedzie po torach prostych i wjeżdża na tory krzywe. To jest ten sam pociąg i ten sam skład, ale ma inną strukturę przestrzenną. W chemii jest to kolosalna różnica bo tylko i wyłącznie strukturą różni się skrobia od celulozy. Na przykład jeśli w jedną rękę weźmiemy papier toaletowy a w drugą mąkę ziemniaczaną to to jest chemicznie dokładnie to samo tylko strukturą się różni. Czy możemy zastąpić jedno drugim? Nie bardzo. Tak samo jest z witaminami naturalnymi i syntetycznymi.
Naturalne witaminy występują wraz z minerałami, które są niezbędne do wchłonięcia tych witamin. Są również z bioflawonoidami – składnikami żywych roślin, a to na dzień dzisiejszy jest substancja nie do podrobienia przez chemię. Dlatego w aptekach pojawia się bardzo wiele tzw krzyżówek – witamina syntetyczna, ale reklama głosi, że dodano bioflawonoid. Ale taka krzyżówka nie jest dobra.

Co wynika z tych różnic? Witaminy syntetyczne mają gorszą przyswajalność – wynosi ona od 3 do 10% wchłanialności z przewodu pokarmowego. Naturalne 85-90%. Czyli wychodzi na to, że w najlepszym wypadku osoba posiadająca wolny metabolizm 90% syntetycznej witaminy i pieniędzy za nie zapłaconych wydala do muszli klozetowej. Teraz można dopiero przeliczyć co jest tańsze.

To tak jakbyśmy kupowali benzynę, która wprawdzie jest trzy razy tańsza, ale zanim dotrze do silnika to 90% z niej wyleci na asfalt. Ciekawe jaką kierowcy by kupowali.

Syntetyki mają też dużo węższe oddziaływanie. Dla przykładu sztuczna witamina E nie uelastycznia naczyń krwionośnych. Jakoś tam działa, ale nieszczególne. Dzieje się też tak, że zażycie sztucznej witaminy powoduje blokadę we wchłanianiu naturalnych witamin. Mogą one też wzmagać alergie u ludzi, bo bardzo mocno odmineralizowują organizm a braki minerałów to są właśnie powody alergii. Odmineralizowanie może też powodować otyłość – bo człowiek z niedoborem nie odczuwa głodu minerałów tylko głód jako potrzebę jedzenia. Pies, dziecko małe może czuć głód minerałów bo u nich bardziej działa instynkt a nie zdrowy rozsądek. Człowiek czuje, że coś go ssie, rozpoznaje to po prostu jako głód, nie czujemy „ale mi się chce cynku zjeść”. Łapie się za batonik lub papierosa, to co mamy w nałogu. A ten głód to właśnie może być łaknienie minerałów.

Na przykład około 3% pacjentów z nadciśnieniem tętniczym ma tylko jedną przyczynę – brak cynku. Nie jest to wiele, ale są to przypadki, w których bardzo szybko idzie to nadciśnienie wyleczyć. Cynk, szczególnie podany wieczorem a magnez z rana powoduje ustabilizowanie ciśnienia. Dodatkowo zalecane jest odstresowanie dużymi dawkami witaminy B też wpływa pozytywnie na to ciśnienie.

Sztuczne witaminy mogą powodować wiele chorób. Na przykład syntetyczna witamina C zażywana systematycznie powoduje osadzanie kamieni szczawianowych trudnych do rozbicia, zwęża naczynia krwionośne. U palaczy nawet pięciokrotnie, u niepalących – dwukrotnie.

Syntetyczna witamina E – produkt petrochemiczny pozyskiwany z ropy naftowej – powoduje zwiększenie zagrożenia nowotworu pęcherza moczowego i wylewu krwi do mózgu. Wylew może powodować też naturalna witamina w mocno przesadzonych dawkach, dlatego nie wolno jej samodzielnie dawkować.

Witamina A, głównie betakaroten. Słynne badanie przeprowadzone w Finlandii wykazało, że syntetyczna witamina A nie dość, że nie zmniejsza to jeszcze zwiększa ryzyko chorób nowotworowych. Eksperyment został przerwany po czterech latach zamiast po planowanych sześciu bo już widać było, że ludzie po syntetycznej witaminie chorowali znacznie częściej.

W związku z powyższym dzisiaj większość fachowców, która się na tym zna mówi, żeby odrzucać syntetyczne witaminy. Medycyna produkuje niemal wyłącznie betakaroten, bo jest najbardziej efektywny. Ale karotenów jest ponad 300 i są one niezbędne. Sam jeden betakaroten nam absolutnie nie wystarczy. To tak jak w społeczeństwie, w pracy muszą być bardziej i mniej efektywni ludzie, wszystkie proporcje musza być zachowane do prawidłowego działania.

Podobnie jest z witaminą C. Naturalny wyciąg z aceroli zawiera bardzo dużo flawonoidów, pięć witamin z grupy B, witaminę E i potężną dawkę witaminy C. Jeden owoc aceroli zawiera tyle witaminy C co w siedmiu pomarańczach a ta wisienka ma wielkość naszej polskiej wiśni. Tylko do wytwarzania naturalnej witaminy C jest zbierana w stanie zielonym.

Postanowiono zbadać jak to jest z witaminą E. W USA wykazano, że witamina E w dawce 40 miligramów przez 4-6 lat nie daje żadnych różnic. Ludzie chorują tak samo na zawały serca i chorobę wieńcową bez względu na to, czy brali tę witaminę czy też nie. Podobne doświadczenie zrobione we Włoszech. Tam okazało się, że o 11% zmniejszyła się zachorowalność na chorobę wieńcową. Jakie stąd wnioski? Oba badania były przeprowadzone prawidłowo. Wnioski są takie, że przy diecie śródziemnomorskiej bogatej we flawonoidy i minerały nawet syntetyczna witamina E pomogła. Pod warunkiem obecności właśnie naturalnych bioflawonoidów.

Część 6 już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Tajemnice zdrowia” cz. 4

“Tajemnice zdrowia” cz. 4

SUPLEMENTACJA DIETY

Dlaczego tak ważna jest suplementacja diety? Mówiliśmy o zasadach żywieniowych. Teraz druga część – suplementacja diety. Załóżmy, że mamy już zdrową dietę i nasze przyzwyczajenia żywieniowe są w porządku. Rodzi się pytanie – co musimy dostarczyć, żeby nasz organizm się odtwarzał i był zdrowy? Wody, energii (cukry, tłuszcze i budulec) regulatory – witaminy, minerały, składniki z żywych roślin (flawonoidy i bioflawonoidy). Katechiny i polifenole są w herbacie zielonej dlatego jest tak zalecana. Kwasy organiczne, enzymy, koenzymy – to wszystko jest niezbędne dla nas. Dla mięśnia sercowego na przykład bardzo ważny jest koenzym Q10 silny antyoksydant, który chroni serce. Ale czasami jak go nie ma w pokarmie to organizm go sam nie stworzy. Musimy go dostarczyć.

Gdy przyjdzie zima wiele osób umrze z przechłodzenia. Prawie nikt nie umrze z głodu, bo nie brakuje wody, energii i budulca. Ale będzie powolna śmierć z głodu spowodowana różnymi chorobami takimi jak cukrzyca, zawał serca, nowotwory, bo to są wszystko choroby dietozależne. Jedną z przyczyn tego, że one są dietozależne oprócz złego odżywiania są konkretnie braki regulatorów – witamin, minerałów, flawonoidów, błonników. Większość ludzi ma te niedobory. Można by spytać dlaczego tak jest? Skoro Bóg stworzył świat tak, że są rośliny i zwierzęta i my je mamy jako pokarm. Gdy kiedyś spojrzałem na suplementy, witaminy zastanawiałem się po co mi to? Przecież my mamy jeść normalne jedzenie a nie kapsułki i tabletki.

Ale wiecie Państwo – ten świat nie został stworzonym takim jakim jest teraz. Dlaczego mamy te braki? Ludzie zaczęli do gleby sypać dużo azotu, fosforu i potasu po to, żeby uzyskać większe biomasy roślinne. Rolnikom się płaci właśnie za biomasę. Jeśli roślina rośnie po tym w dziesięciokrotnie większą biomasę to musi wyciągać z gleby również dziesięć razy tyle. Tylko że nikt nie uzupełnia w glebie magnezu, cynku, manganu, selenu a uzupełnia się tylko to od czego zależy biomasa bo nie płaci się za skład chemiczny roślin. Dlatego nawożenie jednokierunkowe zubaża glebę we wszystkie pozostałe pierwiastki i nie ma ich w glebie tyle co być powinno. Skoro jest duży deficyt w glebie to tym samym jest duży deficyt w roślinach a potem w tkankach zwierzęcych bo one się żywią roślinami. Więc widzimy, że teraz kura domowa dziś ma całkiem inny skład niż kura domowa u babci czy prababci kiedyś.

Czas. Jeśli już mamy produkt roślinny ważny jest czas jaki mija od momentu zebrania rośliny z pola do momentu gdy znajdzie się ona na talerzu. Obecnie ten czas się coraz bardziej wydłuża. Technologia jest coraz bardziej skomplikowana i coraz bardziej wyrafinowane są metody konserwujące. Kup w supermarkecie jaskrawociemnozielonego brokuła i połóż go w domu na dwa dni. Zakwitnie i zrobi się szary. A w markecie będzie leżał i leżał i będzie ciągle ładny. Jak oni to robią? Mają swoje sposoby. Żywność przeszła ewolucję – świat została stworzony tak, żeby przyroda produkowała żywność. Potem człowiek tak ten świat przekształcił, że już nie przyroda a rolnik tworzył żywność a obecnie rolnika coraz częściej wyręcza przemysł.

Zmiana trybu życia. Widzimy już, że w pokarmie mamy mało minerałów. Długość czasu upływającego od produkcji do spożycia sprawia, że pokarm jest jałowy również w witaminy. Trzecia rzecz, która ma miejsce to fakt, że w ciągu ostatnich 300 lat człowiek przestał intensywnie fizycznie pracować. Zaczął intensywnie pracować umysłowo, stresować się i klepać palcami po różnych klawiaturach i maszynach. Ewentualnie trzyma pióro i wypełnia różne kwestionariusze, pisma i wnioski. Czasami niektórzy muszą pisać tyle sprawozdań, że nie mają czasu na zrobienie czegokolwiek nowego bo cały czas piszą sprawozdania. Strasznie się tym denerwują, wytwarza się błędne koło. Efekt – brak pracy fizycznej, bardzo małe wydatkowanie energii i bardzo duże zapotrzebowanie na regulatory. Stres, przejmowanie się, niepokojenie się, niepewność dnia jutrzejszego powoduje, że coraz więcej potrzebujemy regulatorów a coraz mniej idzie energii.

Pokarm zaczął ewoluować niestety w absolutnie odwrotnym kierunku – ma coraz więcej energii a coraz mnie regulatorów. Zwłaszcza pokarm nastolatków i dzieci. Popyt idzie w innym kierunku niż podaż. To jest całkiem niezdrowe dla naszego organizmu. Dlatego mamy poważny problem – jeśli ktoś pyta czy mógłby tak sobie skompilować żywienie, żeby dostarczyć wszystkie witaminy i minerały odpowiedź jest prosta – jest to możliwe, ale dostarczyłbyś organizmowi około 6000-7000 kcal w ciągu dnia. Jeśli skreśli się połowę z tego i dostarczy połowę z tego, tak żeby była odpowiednia ilość kalorii to tym samym okradnie się organizm z witamin i minerałów. Czyli jest problem – między zapotrzebowaniem na energii a zapotrzebowaniem na regulatory jest różnica. Dlatego właśnie powstało zapotrzebowanie na dodatki żywieniowe, witaminy, składniki mineralne, bioflawonoidy i inne. Są one stosowane coraz częściej na świecie wśród ludzi, którzy chcą dłużej pożyć i cieszyć się życiem tym bardziej, że niektórzy nie są na tyle silni by pozbyć się swoich niektórych niezdrowych nawyków. Suplementacja też częściowo to rekompensuje. Wprawdzie nie w stu procentach, ale na pewno niweluje częściowo uboczne skutki naszych złych działań. Na przykład palacz palący 20 papierosów dzienne zażywający dziennie dużą dawkę witaminy C to te 20 papierosów działa jak 2 sztuki u osoby nie zażywającej tej witaminy. Jest to jakaś rekompensacja.

Część 5 już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email: