Posts Tagged ‘Grzegorz Mankiewicz’

Szybko, szybko czas ucieka!!!!

Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie piosenka, którą już od jakiegoś słyszymy dość regularnie na jednym z popularnych kanałów dla dzieci. Najpierw w ucho wpadła mi melodia a potem zaczęłam słuchać o czym to w ogóle jest. I zamarłam. Piosenka tak prawdziwa w dzisiejszych czas, tak życiowa, że aż się płakać chce. A mowa o piosence grupy “Nie wiem kto” pod tytułem “Szybko”. Nie wiem jak to jest z prawami autorskimi, więc wideoklipu tutaj nie zamieszczę, ale “wyguglujcie” sobie i znajdziecie bez problemu. Polecam gorąco, bo przyznam szczerze, że mnie “rąbnęła” ona w sam środek. Bo zaganiani pędem dnia codziennego, żeby zarobić na to, tamto, siamto i jeszcze coś innego czasami zatracamy to, co w życiu napiękniejsze. Gorąco zapewniamy, że kochamy nasze dzieci najbardziej na świecie i oczywiście zrobilibyśmy dla nich wszystko. Żeby zrekompensować dziecku naszą nieobecność kupujemy zabawki, coraz droższe i bardziej wyszukane. Ale czy to o to tak naprawdę chodzi? Nie wiem jak wy, ale ja zauważyłam, że dziecko niekoniecznie patrzy na cenę i najczęściej jest tak, że woli poukładać klocki z mamą i tatą niż samotnie bawić się najbardziej “wypasionym” modelem auta.

Taki Mały Człowiek niestety cierpi stylu życia swoich rodzicieli. I jak to pięknie ujmuje w swoich wykładach Grzegorz Mankiewicz – jeszcze wczoraj ukochana Mama tuliła dziecko do snu wieczorem a już rano skoro świt, albo i przed świtem, zrywa malucha i szybko, szybko, bo do pracy trzeba zdążyć, do przedszkola itp. I Mały Człowiek nie rozumie – jak to, wczoraj wieczorem mnie kochała najbardziej na świecie a dziś rano krzyczy, bo za wolno myję zęby, bo śniadanie za długo jem i w ogóle nie mam ochoty wstać. A to ta sama Mama, ale dzisiaj musi zdążyć do pracy… bo jak się spóźni to będą kłopoty. A jak zostanie bez pracy to kłopoty będą jeszcze większe… Więc – szybko, szybko…

Nie Wiem Kto – “Szybko”

Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło gaś w łazience!
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, szybko, bez hałasu!
Na nic nigdy nie ma czasu!

A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle…

Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło gaś w łazience!
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, szybko, bez hałasu!
Na nic nigdy nie ma czasu!

A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle.

A potem Mały Człowiek jest odbierany z przedszkola czy szkoły. Przez cały czas miał tam zachowywać się odpowiednio, być grzecznym, słuchać Pani i ogólnie spełniać tak zwane normy zachowania, więc teraz, gdy już stamtąd wyszedł chciałby się nacieszyć Mamą czy Tatą i czasem wolnym… A tu znowu – szybko, szybko – obiad trzeba zrobić, w domu posprzątać… “a ja chciałbym przez kałuże iść godzinę, albo dłużej, trzy godziny lizać lody, gapić się na samochody…” Ale przecież obiad i sprzątanie!!! A może świat się nie zawali jak raz obiad będzie później? Czy Mały Człowiek będzie widział, że jest pięknie posprzątane i okna co miesiąc umyte? Będzie raczej pamiętał, że Mama czasu wiecznie nie miała i ciągle z odkurzaczem i szmatką do kurzu… Więc może zamiast być obok siebie a nie razem, zamiast narzekać, że pada deszcz, wziąć kalosze i zrobić konkurs na “megaskoki” w kałużach? I nie martwić się, że spodnie się pomoczą. Wyschną, a ile fajnych wspomnień będzie…