Posts Tagged ‘APW’

“Tajemnice zdrowia”

“Tajemnice zdrowia”

Tym razem udało mi się zdobyć autoryzację do publikacji wykładu wygłoszonego przez dr Andrzeja Demetraki-Paleologa, który został zatytułowany “Tajemnice zdrowia”. Wspaniałą jego cechą jest to, że nie tylko mówi, żeby coś robić lub nie, ale również uzasadnia to, dlaczego powinniśmy postępować właśnie tak a nie inaczej. A to bardzo pozytywnie wpływa na chęć zastosowania wszelkich zaleceń. Tak samo jak z dziećmi – jeśli tylko im się czegoś zakaże – nie bardzo chcą słuchać, ale jeśli im wytłumaczysz dlaczego takie działanie jest lepsze masz dużo większe szanse na to, że dziecko Cię posłucha :) I z nami, dorosłymi jest dokładnie tak samo!

Z racji obszerności materiału zostanie on opublkowany w odcinkach. Dzisiaj część pierwsza.

CZĘŚĆ 1

Dr ANDRZEJ DEMETRAKI-PALEOLOG

TAJEMNICE ZDROWIA  – ZASADY ŻYWIENIA, SUPLEMENTACJA I ANALIZA PIERWIASTKOWA WŁOSÓW.

ZASADY ŻYWIENIA

Dla większości to, co dzisiaj chcę powiedzieć to są tajemnice. Ludzie walczą z różnymi chorobami lub będą z nimi walczyć, czasem chodzi o wsparcie leczenia czy rehabilitacji. Dlatego musimy spojrzeć na styl życia, środowisko, genetyką i opiekę zdrowotną. Za nasze zdrowie w 53% odpowiada nasz styl życia. W 21% odpowiada za to środowisko – czyli też sposób żywienia i tryb życia, to co robimy, w jakim klimacie żyjemy, ile śpimy itp. 16% to jest genetyka. Choroby uzależnione w 100% od genetyki są bardzo, bardzo rzadkie. Podobnie jest z chorobami związanymi z płcią – daltonizm i hemofilia. One nie są sprzężone, ale związane z płcią. Dużo większe występowanie daltonizmu występuje właśnie u mężczyzn. Tylko 10% naszego zdrowia zależy od opieki zdrowotnej. Jaki z tego wniosek? Na to 16% możemy zwrócić uwagę, ale 100% ludzi żyjących na tym świecie nie ma szans na zmianę ojca i matki więc nie ma co się na tym skupiać. Więc możemy decydować o 84%. Żywienie, środowisko, styl życia, tryb życia – na to wszystko mamy wpływ. Stres i ruch fizyczny są niezwykle ważnymi czynnikami.

Pamiętam rozmowę z pewnym bardzo dobrym kardiologiem. Zapytałem go o pewnego pacjenta. Czy istnieje taka możliwość, że będzie on mógł odstawić na stałe swoje leki czy też będzie musiał brać je do końca życia. Lekarz po głębokim namyśle odpowiedział mi tak: „Nie bardzo wierzę, że ten człowiek będzie w stanie na tyle zmienić swój tryb życia” Czyli powiedział tak naprawdę, że on mógłby odstawić te leki, o których inni lekarze oficjalnie mówili, że nie ma na to szans. To jest dość częsty problem. Ciekawa odpowiedź – większość pacjentów nie jest w stanie rzucić palenia, uprawiać więcej sportów, przestawić diety na zdrową. To jest tak jak w reklamie – są wspaniałe tabletki na wątrobę więc teraz możesz jeść już wszystko. Ludzie tego tak naprawdę żądają. Chcą takiej tabletki, żeby można było robić to, co było, jest i będzie niezdrowe a potem, żeby połknąć tabletkę i ona dała rozgrzeszenie.

Dlaczego tak ważne jest żywienie? Chodzi o nieustanną odbudowę tkanek. Jeśli siądziesz na tym samym krześle, na którym siedzisz teraz za cztery lata, to tak naprawdę ani jedna cząstka, która siedziała wcześniej nie będzie siedziała na tym krześle. Po kawałku komórki się rozkładają i powstają nowe. Gdy jedziemy na stację benzynową nie tankujemy byle czego, ale do swojego brzucha ładujemy byle co.

Większość chorób ma początek w przewodzie pokarmowym. To jest absolutna prawda. Zaczynając od zębów – jeśli ktoś się leczy kardiologicznie, onkologicznie itp. – pierwsza rzecz to do wizyta u stomatologa. Jeśli nie wyleczymy zębów to jakiekolwiek leczenie nie ma sensu. Tak jakbyś trenował, szykował formę i palił papierosy. Nie ma to sensu.

Zaniedbujemy żywienie i przez to cierpią nasze jelita. Potem pokarm gnije w jelitach, powstają złogi i kamienie jelitowe. Ktoś mówi – to co człowiek nie strawi tego? Musi strawić, tylko nie trawi tego układ trawienny tylko na szczeblu immunologicznym. Co to oznacza? Całą tę pracę zrobią komórki różnego rodzaju, białe ciałka krwi itp. Układ immunologiczny – odpornościowy musi sobie poradzić z twoimi błędami i jest cały czas jakby w stanie zapalnym, ciągle walczy z chorobą. Z tego tytułu powstające toksyny zamiast być wydalane odkładają się w organizmie – np. w tkance tłuszczowej, w stawach itp. Znacie Państwo ludzi, których bolą stawy, łamie w kościach, kręgosłup, kolana wysiadają. To nie zawsze jest reumatyzm. W większości przypadków odpowiedzialne są za to nagromadzone toksyny. One mają wpływ na wszystko – chorobę wieńcową, nowotwory i tak dalej a to wszystko przez układ pokarmowy. Złe nawyki żywieniowe powodują właśnie powstawanie złogów jelitowych. U dorosłego mężczyzny w jelitach może być ich nawet 6 kilogramów. I to jest bardzo trudne do usunięcia.

Jak więc się żywić? Podam ich kilka. I tak za dużo na początek, bo ja kiedyś usłyszałem trzy podstawowe i stwierdziłem, że jak uda mi się je spełnić to będzie rewelacyjnie. Należy zaczynać powoli, dać sobie czas, bo przyzwyczajenia są bardzo silne i trudno je zmienić.

Pierwsza zasada – NIE ŁĄCZ KWAŚNEGO Z TŁUSTYM. Dlaczego? Przewód pokarmowy człowieka jest najwspanialszym urządzeniem świata. Powstawał przez setki tysięcy lat ewolucji. Pokarm trafia do żołądka, idzie do jelita cienkiego, potem do jelita grubego. Ale po drodze jest woreczek żółciowy. Żółć jest produkowana w wątrobie. Woreczek żółciowy ją zbiera i dodaje do jelita głównie wtedy, gdy pokarm jest tłusty. Żółć nie jest enzymem trawiennym. Ona działa jak proszek do prania. Rozbija tłuszcze, ale robi to mechanicznie, na drobne cząsteczki po to, żeby enzymy mogły dojść i strawić poszczególne cząsteczki. Bo normalnie kropla tłuszczu w środowisku wodnym, jakim jest jelito nie rozpuszcza się. Enzymy atakują ją z zewnątrz i nie mają szans na strawienie tego. To musi być rozbite, zemulgowane. To samo robi proszek do prania – rozbija tłuszcz a pierze tak naprawdę woda. Ale musi być środowisko, które zmniejsza napięcie powierzchniowe. Tak samo działa żółć. Jeśli zjemy tłuste to żółć chce być wydzielana i pomóc trawić a jeśli zjemy kwaśne to mechanizmem naturalnym jest zacisnąć przewód i nie wydzielać żółci. Przewód pokarmowy głupieje. Przewód pokarmowy jest tak stworzony, że może trawić jedno naraz, kwaśne lub tłuste, bo tak to występuje w przyrodzie. Nie ma czegoś co jest naturalnie jednocześnie kwaśne i tłuste. To ludzie wymyślili i dodają do kapusty kiszonej olej czy smalec. Tylko wtedy zaczyna to wszystko gnić i powstają kamienie kałowe.

Część 2 już wkrótce.



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

?Dlaczego zimne ręce nie znikły ani po ślubie ani po porodzie???

?Dlaczego zimne ręce nie znikły ani po ślubie ani po porodzie???

Odkąd pamiętam byłam tak zwanym ?zmarzlakiem?. Zawsze nosiłam niezliczone warstwy ubrań a i tak ręce i nogi swą temperaturą przypominały raczej bryły lodu niż jakikolwiek obiekt ożywiony? Moja mama też cierpiała na taką przypadłość i zawsze mówiła, że jak byłam zupełnie mała to moczyła ręce w ciepłej wodzie zanim mnie dotknęła bo inaczej się po prostu wzdrygałam. Nie zastanawiałam się głębiej skąd się coś takiego bierze, bo od maleńkości słyszałam, że ?to taka uroda?. ?Jak wyjdziesz za mąż to ci przejdzie? albo ?Jak urodzisz dziecko, to się odmieni?. No skoro wszyscy wokół mówili, że nic z tym się nie da zrobić, to jakoś nie wpadłam na pomysł, żeby te opinie zweryfikować?

Drugą dziwną przypadłością były bolące piszczele. Horror nieprzespanych z bólu nocy do dziś kołacze mi się w pamięci. Szczególnie takie sytuacje, gdzie nogi bolały mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie na nich normalnie stanąć, żeby pójść do sypialni rodziców i poprosić o pomoc. Wtedy po prostu zsuwałam się z łóżka i ciągnęłam na rękach po podłodze.

Rodzice ciągali mnie od jednego lekarza do drugiego. Ortopedów w naszym mieście odwiedziłam tylu, że po prostu przestałam liczyć? Tym bardziej, że ta teoria wydawała się  dość wiarygodna. Do pewnego momentu?

Lata mijały, skończyłam 5 lat, potem 10, 15, 20, 25? i co? I nic się nie zmieniało!!!! Wygodna teoria przestała być wiarygodna, bo ile można rosnąć??? Tym bardziej, że powiedzmy to sobie szczerze i uczciwie, aż taka żyrafa to ze mnie nie wyrosła. Raptem 168 centymetrów, więc nie jest to jakiś wybryk natury. Już nie kurdupel, ale super długa dzida też nie.

Porzuciłam więc wielogodzinne codzienne rehabilitacje, bo stwierdziłam, że to i tak nic nie dało. Skoro i tak mnie te odnóża bolą, czy chodzę do poradni czy nie, to jak rzucę rehabilitację to chociaż wolnego czasu będę miała więcej.

Gdy spotkałam się po raz pierwszy z tematem Analizy Pierwiastkowej Włosów temat bardzo mnie zainteresował. A już szczególnie wykładowca ? wspomniany w poprzednich wpisach dr Kubat. Już na pierwszym naszym spotkaniu podjął temat i powiedział: ?Wyklucz mleko i jego przetwory ze swojego jadłospisu.? ?O rety!!! Ale jak? Przecież to podstawa mojego żywienia.

Uwielbiam mleko, sery, serki, jogurty, twarożki i generalnie po prostu wszystko co ?białe? Jak to wykluczę to chyba nic nie zostanie.? Ale nie było negocjacji ? albo chcę, żeby przeszło, albo jem moje ukochane ?białe?.

Dowiedziałam się, czegoś co postawiło całą moją dotychczasową wiedzę dotyczącą mleka do góry nogami. Zawsze myślałam, że mleko to samo zdrowie, bo przecież zawiera dużo wapnia, sprawia że nasze kości są mocne itd. I pozwólcie, że tu przytoczę fragment wykładu dr Krzysztofa Krupki ? a raczej jego odpowiedź na pytanie o mleko UHT:

?Według mnie to nie ma ono żadnej wartości. To jest po prostu biały płyn. Mleko krowie jest dobre dla cieląt. Poza tym świeże mleko ma nieprzetworzone ma enzymy, których w mleku UHT absolutnie nie ma. Więc jeśli już mamy je pić to po pierwsze maksymalnie 6-8 godzin po wydojeniu, potem już enzymy przestają działać.

Poza tym mleko zawiera negatywną proporcję wapnia do fosforu. 70% ludzi ma zwiększoną ilość wapnia i efekt retencji wapnia a dodatkowo piją dużo mleka to wapń z ich organizmu jeszcze się dodatkowo wypłukuje. Tylko u 30% ludzi mleko może uzupełniać poziom wapnia. Mleko to nie jest tylko jeden minerał. Teraz króluje takie uproszczenie, że pijąc mleko dostarczymy wapnia. Ale to czy ten wapń trafi tam gdzie powinien zależy od zupełnie innych czynników.

Po drugie mleko zawiera inne związki. Jak byłem w Chinach, na moje pytanie, dlaczego Chińczycy nie piją mleka, profesor odpowiedział mi: ?Bo ten, kto pije mleko, ten ma słabe kolana?. Wtedy nie bardzo rozumiałem, o co mu chodzi. Proszę zapytać ludzi, którzy mają duże zmiany zwyrodnieniowe w kolanach. 90% z nich pije duże ilości mleka.

Można wytłumaczyć to na bazie medycyny chińskiej. Meridian żołądka przebiega przez kolano i punkt źródłowy znajduje się pod kolanem. Okazuje się, że związki purynowe, głównie kazeina, odkładają się właśnie głównie w kolanach.?

I stąd brały się właśnie moje problemy z nogami? Wystarczyło zdecydowanie ograniczyć ilość nabiału i problem minął jak ręką odjął. Czy było łatwo? Nie, bo przecież lata przyzwyczajeń robią swoje. Ale nie ma być łatwo, ma być warto.

Ciąg dalszy tematu mleka nastąpi, bo w końcu nie napisałam co to ma wspólnego z byciem ?zmarzlakiem? :)

 

“Co ma ciastko do krtani?”

?Co ma ciastko do krtani??

Tym razem miało być parę słów o jedzeniu? Uwielbiam tę czynność po prostu. Kocham pieczenie wszelkiego rodzaju ciast, ciastek i ciasteczek a drożdżówki z makiem czy serem domowego wypieku biją na głowę te ze sklepu. Niestety niesie to za sobą pewne niebezpieczeństwo ? bo jak się już upiecze to trzeba nie lada silnej woli, żeby tego nie jeść. Pretekst wprawdzie do pieczenia mam niezły ? moja córeczka Ninka jest uczulona na pszenicę więc jakiekolwiek wypieki sklepowe (czy to chleb, czy słodkości) nie wchodzą absolutnie w grę. Więc po prostu muszę. Tyle tylko, że niekonieczne sama muszę tyle tego potem wchłonąć.

Zasady żywienia, o których będzie dzisiaj mowa wpaja nam od pewnego czasu wspomniany już kiedyś dr Zdzisław Kubat oraz inni lekarze ?przyczynowcy?. I tutaj moim zdaniem koniecznych jest kilka słów właśnie o takich lekarzach. Czym się różnią od przeciętnego lekarza? Normalnie ukończyli medycynę, a nie bioenergoterapię czy inne kierunki. Tyle tylko, że mówią tak ?My leczymy przyczynę choroby, a nie jej objawy?. Kiedyś naiwnie wydawało mi się, że tak robią wszyscy lekarze. Niestety doświadczenie pokazało, że byłam w dużym błędzie.

A zaczęło się od Ninki, która ni stąd ni zowąd zaczęła chorować na zapalenie krtani. Wszystko zaczęło się, gdy miała troszeczkę ponad roczek. W listopadzie zachorowała po raz pierwszy i ciągnęło się to bez przerwy do marca. Nie zliczę już ile razy jeździliśmy z nią w nocy do szpitala bo się po prostu dusiła. Tam oczywiście zastrzyki sterydowe, antybiotyki i do domu z plikiem recept. I za kilka dni powtórka. Przez całą zimę praktycznie nie zdążyła wyjść ani razu na sanki, bo ciągle była chora. Zachodziliśmy w głowę skąd to się bierze. Odwiedzaliśmy kolejnych specjalistów a oni rozkładali ręce i mówili, że po prostu ma słabą odporność i tyle.

Aż wreszcie dotarliśmy do dra Kubata, jednego z lekarzy ?przyczynowych?. Dopiero on postanowił zadziałać inaczej ? to znaczy zaczął dociekać co powoduje u niej takie ostre zapalenie krtani. Zrobiliśmy Analizę Pierwiastkową Włosów. Dr Kubat zbadał dziecko, zadawał miliony pytań, które pozornie (tak nam się wtedy wydawało) nie miały nic do rzeczy. Na przykład o to, co dziecko je. Co jadło wcześniej, zanim zaczęło chorować, jak się zachowuje w ciągu dnia, a jak zaraz po przebudzeniu, jakie są stolce itp.

I wyszło szydło z worka. Okazało się, że Nina zaczęła chorować jakiś czas po rozszerzeniu jej diety o produkty zbożowe i mięsne. Porobiliśmy przeróżne badania i wykazały one niezbicie, że jest uczulona na pszenicę i soję. Dotarło do nas, że koniec z jakimkolwiek kupowanym pieczywem, ciastem czy pierogami. Nawet makrela w sosie pomidorowym zagęszczana jest mąką.

Soją początkowo się nie przejęłam. Wydawało mi się, że przecież skoro nie jesteśmy wegetarianami, czyli nie robię kotletów sojowych zamiast schabu to z tym poradzimy sobie bez problemu. I po raz kolejny okazało się jak bardzo się mylę. Soja po prostu wdziera się wszędzie. Na dzień dobry musieliśmy odstawić kupne mięso, wędliny i kiełbasy. Bo do tego jest dodawane białko sojowe. Lecytyna sojowa dodawana jako emulgator jest nawet w czekoladzie czy kaszkach dla dzieci? Wpadłam na pomysł, żeby może kupić gdzieś jakiegoś prosiaczka i przerobić. Kolejna lipa, bo świnie karmi się paszą, niestety sojową i to też przechodzi do mięsa? Dobrze, że mam wujka i kuzyna, którzy są myśliwymi ? przynajmniej od czasu do czasu możemy liczyć na jakiegoś dzika czy jelenia?

Nie mieliśmy wyjścia. Zaczęliśmy stosować u Niny dietę eliminacyjną i suplementację, żeby wyrównać wszelkie niedobory. Nie było łatwo. Nawet teraz jak to piszę ręce mi się trzęsą na wspomnienie tego jak potrafiła wyrwać kawałek parówki mężowi z ręki i uciec z nim szybciutko, żebyśmy tylko nie zdążyli jej zabrać? Albo kiedy płakała tak strasznie, żeby chociaż kawałeczek czegoś dostać. Chociaż jeden gryzek?

Na szczęście konsekwencją i wytrwałością udało się ją jakoś wyprowadzić na prostą. Trwało to jakiś rok zanim jelita się zregenerowały, ale było warto. Teraz Nina już sama wie, że niektórych rzeczy jeść nie może i gdy nawet jakieś dziecko w piaskownicy chce ją czymś poczęstować to mówi ?Nie mogę tego zjeść. To nie jest z mojej mąki?. Ma raptem trzy i pół roku a potrafi zrozumieć, że jeśli chce być zdrowa to pewne rzeczy muszą zostać wykluczone.Gdyby wszyscy dorośli tacy byli?

Niektórzy z naszych znajomych użalają się i mówią ?Ojej, ale to takie nieszczęście mieć takie dziecko. Tyle pracy i zachodu i w ogóle?. Wtedy po prostu mam ochotę wziąć ich i pokazać wszystkie te naprawdę chore dzieci, które nie mogą chodzić, nie widzą czy też nie mogą funkcjonować bez specjalistycznej rehabilitacji i aparatury. A Nina jest bardzo wesołym urwisem, którego wszędzie pełno. Rządzi po prostu wszystkimi i jest wulkanem energii. Tylko je co innego niż większość ludzi.

Fakt, że wymaga to zwiększonych nakładów pracy i niestety finansów ? bo jednak całe jedzenie musi być przygotowywane pod kątem tego co Nina może a czego nie. Gdy idziemy gdzieś w gości musimy po prostu zabrać z sobą jedzenie dla niej. No i przez to Nina nie mogła pójść do przedszkola, bo przecież nikt nie chce się podjąć takiego żywienie a przynoszenie własnego jedzenia z domu nie wchodzi w grę ze względu na przepisy. Najłatwiej jest się nimi zasłonić. Wtedy człowiek myśli, że wychodzi na takiego, który oczywiście by chciał, ?Bardzo byśmy chcieli ją przyjąć, ale sama Pani rozumie. Nie możemy??

Ale są też dobre strony. Zamiast wrócić do pracy w szkole zostałam w domu. Najpierw z Ninką. A teraz jest jeszcze Kajtuś.. Jestem pełnoetatową Mamą prowadzącą swój własny biznes online. Jak Ninka miała pół roku zajęłam się wdrażaniem Mechanizmu Prosumenta oraz tworzeniem nowej jakości społeczności internetowych To właśnie dzięki tym ludziom dowiedziałam się wielu bardzo ciekawych rzeczy, ale też poznałam temat Analizy Pierwiastkowej Włosów i leczenia przyczynowego. Gdyby nie to, to nie wiem jak by dzisiaj wyglądała nasza sytuacja. Dalej byśmy biegali po szpitalach? A tak ? mogę pracować kiedy chcę i ile chcę i to ja widzę jak moje dzieci się rozwijają. To ja przytulam je kiedy boleśnie ząbkują czy kibicuję i cieszę się z nowych osiągnięć. Nie muszę słuchać od opiekunki, że dziecko właśnie dzisiaj zrobiło pierwszy samodzielny krok tylko jestem razem z nimi. Dlatego uważam, że ten biznes jest dla mnie strzałem w dziesiątkę i polecam to wszystkim :)