Posts Tagged ‘APW’

“Tajemnice zdrowia” cz. 7

“Tajemnice zdrowia” cz. 7

Jeśli człowiek jest niezdecydowany co zażywać, może poczytać o Analizie Pierwiastkowej Włosów. Pojawiły się publikacje medyczne i popularne przybliżające ten temat. Dlaczego badanie włosa jest lepsze niż badanie krwi? Krew ma bardzo silny mechanizm równowagi = homeostazy i nie pokaże zawsze prawdy. Badanie włosa to tak jakbyśmy badali krew rano, w południe i wieczorem codziennie przez 3-4 miesiące a potem wyciągnęlibyśmy z tego średnią. Daje nam pełen obraz. Poza tym krew wykazuje stan w danym czasie. Tak jakbyśmy zrobili fotografię organizmu – przedstawi nam stan na dany moment, który może za chwilę ulec zmianie. Na przykład poziom cynku jest zawsze wysoki rano, do wieczora spada. Włos pokazuje prawdę, bo posiada 300 – 400 razy większe stężenie pierwiastków. We krwi możemy zbadać 7-8 pierwiastków, z włosów nawet 80 pierwiastków.

Włos wbrew pozorom jest bardzo odporny na wpływy zewnętrzne. Można go transportować i nie grozi zakażeniem podczas pobierania. Można go wysyłać pocztą, nikt się niczym nie zarazi.
Włosy od wielu lat były wykorzystywane do bardzo szczegółowych analiz, tylko na ogół w stosunku do zmarłych. Medycyna sądowa, archeolodzy badali i na tej podstawie można dowiedzieć się co było przyczyną śmierci, jak się dana osoba odżywiała, czy był to niewolnik czy arystokracja. Wszystko to dało się wyczytać właśnie z włosów.

Wreszcie zaczęto prowadzić badania na ludziach żywych. Co wykaże analiza? Zawartość i stosunek pierwiastków, typ metabolizmu (niezwykle ważny dla ustalenia diety pacjenta), poziom bariery antyoksydacyjnej – bardzo ważne, pokazuje jak bardzo twój organizm broni się przed toksynami typu wolne rodniki, czy trzeba to wspomóc czy poradzi sobie sam. Jest to bardzo ważne przy walce z praktycznie wszystkimi chorobami, również autoimmunologicznymi typu miastenia, stwardnienie rozsiane, łuszczyca, choroby wieńcowe, nowotworowe. Jeśli poziom bariery antyoksydacyjnej jest kiepski musimy się dowiedzieć z jakiego powodu, co jest tego przyczyną – to właśnie pokazuje analiza. Ale również ukazuje funkcjonowanie gruczołów dokrewnych, czyli cała endokrynologia.

Jak się czyta takie wyniki? Sprawdzimy teraz tylko dwa elementy dla przykładu. Weźmy na przykład poziom wapnia – jeśli jest bardzo wysoki a kobieta jest chora na osteoporozę. Wydaje się to niemożliwe – wysoki poziom wapnia i osteoporoza. Właśnie tak, bo jest duża transmineralizacja – kości wyrzucają wapń do innych tkanek. Dlaczego? Powody mogą być różne. Jedną z najczęstszych przyczyn jest zakwaszenie organizmu albo dieta wysokocukrowa – bardzo szybki metabolizm lub zakwaszenie dietą białkową, która powoduje bardzo wolny metabolizm. W obu wypadkach ph tkanek spada i organizm się broni tak jak rolnik broni się przez kwaśnym ph gleby. Jak ma glebę kwaśną to ją wapnuje. Organizm robi to samo, wapnuje, innego sposobu nie ma. A wapń bierze z kości.

Drugą przyczyną mogą być braki pierwiastka o nazwie Bor. Wtedy organizm dużo szybciej gubi ten wapń. A co się dzieje z tym wapniem? On ucieka z organizmu. Powstają nowe komórki, znowu są zakwaszane więc wapń znowu ucieka. Ale czy on jest wydalany? Zależy. Wtedy należy spojrzeć na poziom krzemu. Jeśli jest on niski wiadomo od razu, że człowiek ma wysokie zagrożenie miażdżycą. Dlaczego? Bo jak nie ma krzemu w naczyniach krwionośnych to w to miejsce wejdzie wapń. Wtedy naczynia krwionośne twardnieją i są bardziej podatne na osadzanie się wapnia. To tak samo jak dziurki prysznica zarastają wapnem, czyli kamieniem. Ludzie wymyślili takie gumeczki na końce słuchawek i jak te gumeczki się ruszają to otwory tak nie zarastają kamieniem. Tak samo jest w nas – jeśli naczynie krwionośne jest elastyczne to już tam cholesterol nie osiada tak bardzo. Jest wyrzucany na bieżąco. W przeciwnym razie mamy skłonność do miażdżycy.

Chcę Państwu pokazać, że ta analiza nie pokazuje choroby jako takiej. Ludzie pytają czy mi wyjdzie, że mam miażdżycę, nowotwór, nadciśnienie, cukrzycę itp. Większość metod medycznych typu rentgen, sonografia, ultrasonografia komputerowa, mierzenie ciśnienia pokazuje objaw. Na przykład mammografia pokazuje, że jest guz, ale nie pokazuje przyczyny z jakiej powstał.. Aparat pokazuje, że jest nadciśnienie, ale nie mówi czy jest ono z powodu braku cynku czy z powodu nerwicy, chorych nerek, wysokiego poziomu ołowiu itp. Analiza pokazuje właśnie przyczynę. Dlatego wynik analizy, czyli to co lekarz pisze dalej – dieta, suplementacja, antydieta (czyli czego nie jeść), dodatkowe zalecenia – to jest wsparcie leczenia jeśli jesteś już chory, to jest wsparcie profilaktyki jeśli jesteś jeszcze zdrowy i to jest wsparcie rehabilitacji gdy jesteś po chorobie. To jest działanie na przyczynę. Jeśli rura pęknie i woda się leje na podłogę to rozsądny człowiek zatyka rurę i wyciera wodę. W medycynie bardzo często my do końca życia kupujemy szmaty i uważamy, że nie ma co rury zatykać bo i tak się nie zatka. A przemysł produkujący szmaty, czyli przemysł farmakologiczny nie ma nic przeciwko temu. On jest oczywiście potrzebny, bo, że tak porównamy obrazowo, wodę trzeba wytrzeć, ale warto jest zbadać przyczynę.

Bardzo wysoki poziom żelaza może na przykład wskazywać na niską barierę antyoksydacyjną. Bardzo niski cynk może powodować problemy ze skórą. Tak można przechodzić od pierwiastka do pierwiastka. Ale one są ze sobą powiązane. Jeśli widzimy bardzo wysoki poziom żelaza to zaraz patrzymy na kobalt. Dlaczego akurat na kobalt? Bo on jest antagonistyczny dla żelaza. Jeśli żelazo jest wysokie a kobalt niski to możemy wnioskować o przyczynie. Niektóre pierwiastki się wypierają, działają antagonistycznie, inne się promują – obecność jednego powoduje, że drugi się lepiej wchłania albo są kompletnie neutralne względem siebie. Stąd druga część – proporcje pierwiastków oraz część przedstawiająca pierwiastki toksyczne. Nie będziemy dziś omawiać wszystkich pierwiastków po kolei. Ważne jest by uświadomić sobie, że analiza pokazuje przyczynę schorzenia i wtedy wiemy jakie należy podjąć kroki.

To już ostatnia część wykładu “Tajemnice zdrowia”, ale nie ostatni wykład :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Tajemnice zdrowia” cz. 5

“Tajemnice zdrowia cz. 5

Według fachowców suplementacja powinna być stosowana. Co sądzić więc o opinii prasy, radia, telewizji czy niektórych lekarzy, którzy mówią „Tę witaminkę to może sobie Pan zażywać albo nie, jak nie pomoże to nie zaszkodzi”. Niestety prawda jest taka, że są zwolennicy antybiotyków, sterydów, blokerów różnego rodzaju itp. Nieważne, że działając niewłaściwie na jedną chorobę powodujemy inną. Co z tego, że pozornie naprawi jedną rzecz skoro drugą przy okazji zepsuje.

W Polsce jest takie prawo, że jeśli na przykład producent kiełbasy sprzeda kiełbasę zatrutą dajmy na to jadem kiełbasianym to ponosi tego konsekwencje karne. Ale jak się da potężną ilość konserwantów i zabije tym przy okazji wszystko co w tej kiełbasie dobre to człowiek będzie zatruwany powolutku przez 10 lat i za to nikt do więzienia nie pójdzie, bo postępuje zgodnie z procedurą prawa. Tak jest w wielu przypadkach. Również wśród lekarzy – człowiek idzie do kardiologa, dostaje jakieś leki a potem pyta co dalej? Co będzie za miesiąc czy za dwa? Wtedy mamy udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Ten widzi pieczątkę specjalisty kardiologa i przepisuje te same leki. Nie może inaczej bo gdyby coś się stało pacjentowi to rodzina mogłaby tego lekarza zaskarżyć. Więc daje te przepisane wcześniej leki cały czas. Nieważne, że siądzie wątroba i nerki. Wtedy ludzie się dziwią, że tak pogorszyła się praca tych narządów. Czasami oczywiście trzeba brać leki, nie można ich samemu odstawiać, ale należy walczyć o możliwość odstawienia leków jeśli tylko taka istnieje. Czasami nie da się uniknąć tych leków, ale często istnieje taka możliwość tylko wymaga wyrzeczeń pacjenta.

Dlaczego niektórzy są przeciwni suplementacji? Oni najczęściej nie wnikają w to, że naturalne a syntetyczne witaminy to nie to samo. Wiadomo, że syntetyczne są tańsze w produkcji a naturalne są droższe. One uprawiane są czysto, ekologicznie. Rośliny są zbierane z pola i często w pół godziny otrzymywany jest już gotowy koncentrat roślinny. Wiadomo, że to nie będzie aż tak tanie jak produkcja syntetyków.

Niektórzy chemicy pytają jaka jest różnica między naturalną a sztuczną witaminą C. Przecież to jest kwas askorbinowy, to jest wzór chemiczny i mamy ten sam kwas na przykład w truskawce i syntetycznej tabletce – jaka jest różnica? Są cztery różnice – w naturalnej nie ma nigdy jednej witaminy, tylko jest wiele związków witaminowych. Niektóre wspomagają, niektóre działają antagonistycznie i są bardzo dobrze przyswajalne.

Często te witaminy mają różną strukturę, czyli budowę przestrzenną. Ten sam skład, ta sama budowa ale inaczej skręcona w przestrzeni. Dla przykładu pociąg jedzie po torach prostych i wjeżdża na tory krzywe. To jest ten sam pociąg i ten sam skład, ale ma inną strukturę przestrzenną. W chemii jest to kolosalna różnica bo tylko i wyłącznie strukturą różni się skrobia od celulozy. Na przykład jeśli w jedną rękę weźmiemy papier toaletowy a w drugą mąkę ziemniaczaną to to jest chemicznie dokładnie to samo tylko strukturą się różni. Czy możemy zastąpić jedno drugim? Nie bardzo. Tak samo jest z witaminami naturalnymi i syntetycznymi.
Naturalne witaminy występują wraz z minerałami, które są niezbędne do wchłonięcia tych witamin. Są również z bioflawonoidami – składnikami żywych roślin, a to na dzień dzisiejszy jest substancja nie do podrobienia przez chemię. Dlatego w aptekach pojawia się bardzo wiele tzw krzyżówek – witamina syntetyczna, ale reklama głosi, że dodano bioflawonoid. Ale taka krzyżówka nie jest dobra.

Co wynika z tych różnic? Witaminy syntetyczne mają gorszą przyswajalność – wynosi ona od 3 do 10% wchłanialności z przewodu pokarmowego. Naturalne 85-90%. Czyli wychodzi na to, że w najlepszym wypadku osoba posiadająca wolny metabolizm 90% syntetycznej witaminy i pieniędzy za nie zapłaconych wydala do muszli klozetowej. Teraz można dopiero przeliczyć co jest tańsze.

To tak jakbyśmy kupowali benzynę, która wprawdzie jest trzy razy tańsza, ale zanim dotrze do silnika to 90% z niej wyleci na asfalt. Ciekawe jaką kierowcy by kupowali.

Syntetyki mają też dużo węższe oddziaływanie. Dla przykładu sztuczna witamina E nie uelastycznia naczyń krwionośnych. Jakoś tam działa, ale nieszczególne. Dzieje się też tak, że zażycie sztucznej witaminy powoduje blokadę we wchłanianiu naturalnych witamin. Mogą one też wzmagać alergie u ludzi, bo bardzo mocno odmineralizowują organizm a braki minerałów to są właśnie powody alergii. Odmineralizowanie może też powodować otyłość – bo człowiek z niedoborem nie odczuwa głodu minerałów tylko głód jako potrzebę jedzenia. Pies, dziecko małe może czuć głód minerałów bo u nich bardziej działa instynkt a nie zdrowy rozsądek. Człowiek czuje, że coś go ssie, rozpoznaje to po prostu jako głód, nie czujemy „ale mi się chce cynku zjeść”. Łapie się za batonik lub papierosa, to co mamy w nałogu. A ten głód to właśnie może być łaknienie minerałów.

Na przykład około 3% pacjentów z nadciśnieniem tętniczym ma tylko jedną przyczynę – brak cynku. Nie jest to wiele, ale są to przypadki, w których bardzo szybko idzie to nadciśnienie wyleczyć. Cynk, szczególnie podany wieczorem a magnez z rana powoduje ustabilizowanie ciśnienia. Dodatkowo zalecane jest odstresowanie dużymi dawkami witaminy B też wpływa pozytywnie na to ciśnienie.

Sztuczne witaminy mogą powodować wiele chorób. Na przykład syntetyczna witamina C zażywana systematycznie powoduje osadzanie kamieni szczawianowych trudnych do rozbicia, zwęża naczynia krwionośne. U palaczy nawet pięciokrotnie, u niepalących – dwukrotnie.

Syntetyczna witamina E – produkt petrochemiczny pozyskiwany z ropy naftowej – powoduje zwiększenie zagrożenia nowotworu pęcherza moczowego i wylewu krwi do mózgu. Wylew może powodować też naturalna witamina w mocno przesadzonych dawkach, dlatego nie wolno jej samodzielnie dawkować.

Witamina A, głównie betakaroten. Słynne badanie przeprowadzone w Finlandii wykazało, że syntetyczna witamina A nie dość, że nie zmniejsza to jeszcze zwiększa ryzyko chorób nowotworowych. Eksperyment został przerwany po czterech latach zamiast po planowanych sześciu bo już widać było, że ludzie po syntetycznej witaminie chorowali znacznie częściej.

W związku z powyższym dzisiaj większość fachowców, która się na tym zna mówi, żeby odrzucać syntetyczne witaminy. Medycyna produkuje niemal wyłącznie betakaroten, bo jest najbardziej efektywny. Ale karotenów jest ponad 300 i są one niezbędne. Sam jeden betakaroten nam absolutnie nie wystarczy. To tak jak w społeczeństwie, w pracy muszą być bardziej i mniej efektywni ludzie, wszystkie proporcje musza być zachowane do prawidłowego działania.

Podobnie jest z witaminą C. Naturalny wyciąg z aceroli zawiera bardzo dużo flawonoidów, pięć witamin z grupy B, witaminę E i potężną dawkę witaminy C. Jeden owoc aceroli zawiera tyle witaminy C co w siedmiu pomarańczach a ta wisienka ma wielkość naszej polskiej wiśni. Tylko do wytwarzania naturalnej witaminy C jest zbierana w stanie zielonym.

Postanowiono zbadać jak to jest z witaminą E. W USA wykazano, że witamina E w dawce 40 miligramów przez 4-6 lat nie daje żadnych różnic. Ludzie chorują tak samo na zawały serca i chorobę wieńcową bez względu na to, czy brali tę witaminę czy też nie. Podobne doświadczenie zrobione we Włoszech. Tam okazało się, że o 11% zmniejszyła się zachorowalność na chorobę wieńcową. Jakie stąd wnioski? Oba badania były przeprowadzone prawidłowo. Wnioski są takie, że przy diecie śródziemnomorskiej bogatej we flawonoidy i minerały nawet syntetyczna witamina E pomogła. Pod warunkiem obecności właśnie naturalnych bioflawonoidów.

Część 6 już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Tajemnice zdrowia” cz. 4

“Tajemnice zdrowia” cz. 4

SUPLEMENTACJA DIETY

Dlaczego tak ważna jest suplementacja diety? Mówiliśmy o zasadach żywieniowych. Teraz druga część – suplementacja diety. Załóżmy, że mamy już zdrową dietę i nasze przyzwyczajenia żywieniowe są w porządku. Rodzi się pytanie – co musimy dostarczyć, żeby nasz organizm się odtwarzał i był zdrowy? Wody, energii (cukry, tłuszcze i budulec) regulatory – witaminy, minerały, składniki z żywych roślin (flawonoidy i bioflawonoidy). Katechiny i polifenole są w herbacie zielonej dlatego jest tak zalecana. Kwasy organiczne, enzymy, koenzymy – to wszystko jest niezbędne dla nas. Dla mięśnia sercowego na przykład bardzo ważny jest koenzym Q10 silny antyoksydant, który chroni serce. Ale czasami jak go nie ma w pokarmie to organizm go sam nie stworzy. Musimy go dostarczyć.

Gdy przyjdzie zima wiele osób umrze z przechłodzenia. Prawie nikt nie umrze z głodu, bo nie brakuje wody, energii i budulca. Ale będzie powolna śmierć z głodu spowodowana różnymi chorobami takimi jak cukrzyca, zawał serca, nowotwory, bo to są wszystko choroby dietozależne. Jedną z przyczyn tego, że one są dietozależne oprócz złego odżywiania są konkretnie braki regulatorów – witamin, minerałów, flawonoidów, błonników. Większość ludzi ma te niedobory. Można by spytać dlaczego tak jest? Skoro Bóg stworzył świat tak, że są rośliny i zwierzęta i my je mamy jako pokarm. Gdy kiedyś spojrzałem na suplementy, witaminy zastanawiałem się po co mi to? Przecież my mamy jeść normalne jedzenie a nie kapsułki i tabletki.

Ale wiecie Państwo – ten świat nie został stworzonym takim jakim jest teraz. Dlaczego mamy te braki? Ludzie zaczęli do gleby sypać dużo azotu, fosforu i potasu po to, żeby uzyskać większe biomasy roślinne. Rolnikom się płaci właśnie za biomasę. Jeśli roślina rośnie po tym w dziesięciokrotnie większą biomasę to musi wyciągać z gleby również dziesięć razy tyle. Tylko że nikt nie uzupełnia w glebie magnezu, cynku, manganu, selenu a uzupełnia się tylko to od czego zależy biomasa bo nie płaci się za skład chemiczny roślin. Dlatego nawożenie jednokierunkowe zubaża glebę we wszystkie pozostałe pierwiastki i nie ma ich w glebie tyle co być powinno. Skoro jest duży deficyt w glebie to tym samym jest duży deficyt w roślinach a potem w tkankach zwierzęcych bo one się żywią roślinami. Więc widzimy, że teraz kura domowa dziś ma całkiem inny skład niż kura domowa u babci czy prababci kiedyś.

Czas. Jeśli już mamy produkt roślinny ważny jest czas jaki mija od momentu zebrania rośliny z pola do momentu gdy znajdzie się ona na talerzu. Obecnie ten czas się coraz bardziej wydłuża. Technologia jest coraz bardziej skomplikowana i coraz bardziej wyrafinowane są metody konserwujące. Kup w supermarkecie jaskrawociemnozielonego brokuła i połóż go w domu na dwa dni. Zakwitnie i zrobi się szary. A w markecie będzie leżał i leżał i będzie ciągle ładny. Jak oni to robią? Mają swoje sposoby. Żywność przeszła ewolucję – świat została stworzony tak, żeby przyroda produkowała żywność. Potem człowiek tak ten świat przekształcił, że już nie przyroda a rolnik tworzył żywność a obecnie rolnika coraz częściej wyręcza przemysł.

Zmiana trybu życia. Widzimy już, że w pokarmie mamy mało minerałów. Długość czasu upływającego od produkcji do spożycia sprawia, że pokarm jest jałowy również w witaminy. Trzecia rzecz, która ma miejsce to fakt, że w ciągu ostatnich 300 lat człowiek przestał intensywnie fizycznie pracować. Zaczął intensywnie pracować umysłowo, stresować się i klepać palcami po różnych klawiaturach i maszynach. Ewentualnie trzyma pióro i wypełnia różne kwestionariusze, pisma i wnioski. Czasami niektórzy muszą pisać tyle sprawozdań, że nie mają czasu na zrobienie czegokolwiek nowego bo cały czas piszą sprawozdania. Strasznie się tym denerwują, wytwarza się błędne koło. Efekt – brak pracy fizycznej, bardzo małe wydatkowanie energii i bardzo duże zapotrzebowanie na regulatory. Stres, przejmowanie się, niepokojenie się, niepewność dnia jutrzejszego powoduje, że coraz więcej potrzebujemy regulatorów a coraz mniej idzie energii.

Pokarm zaczął ewoluować niestety w absolutnie odwrotnym kierunku – ma coraz więcej energii a coraz mnie regulatorów. Zwłaszcza pokarm nastolatków i dzieci. Popyt idzie w innym kierunku niż podaż. To jest całkiem niezdrowe dla naszego organizmu. Dlatego mamy poważny problem – jeśli ktoś pyta czy mógłby tak sobie skompilować żywienie, żeby dostarczyć wszystkie witaminy i minerały odpowiedź jest prosta – jest to możliwe, ale dostarczyłbyś organizmowi około 6000-7000 kcal w ciągu dnia. Jeśli skreśli się połowę z tego i dostarczy połowę z tego, tak żeby była odpowiednia ilość kalorii to tym samym okradnie się organizm z witamin i minerałów. Czyli jest problem – między zapotrzebowaniem na energii a zapotrzebowaniem na regulatory jest różnica. Dlatego właśnie powstało zapotrzebowanie na dodatki żywieniowe, witaminy, składniki mineralne, bioflawonoidy i inne. Są one stosowane coraz częściej na świecie wśród ludzi, którzy chcą dłużej pożyć i cieszyć się życiem tym bardziej, że niektórzy nie są na tyle silni by pozbyć się swoich niektórych niezdrowych nawyków. Suplementacja też częściowo to rekompensuje. Wprawdzie nie w stu procentach, ale na pewno niweluje częściowo uboczne skutki naszych złych działań. Na przykład palacz palący 20 papierosów dzienne zażywający dziennie dużą dawkę witaminy C to te 20 papierosów działa jak 2 sztuki u osoby nie zażywającej tej witaminy. Jest to jakaś rekompensacja.

Część 5 już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Tajemnice zdrowia cz.3″

“Tajemnice zdrowia cz. 3″
Dzisiaj trzecia, wcale nie ostatnia, część wykładu Andrzeja Demetraki-Paleologa “Tajemnice zdrowia”

NIE POPIJAJ POSIŁKÓW – to się wiąże z tematem enzymów. Trzustka biedna pracuje bardzo ciężko, wydziela te enzymy a człowiek coś zjada, popija to i tym samym robi tym enzymom prysznic – spłukuje je, rozrzedza i one nie działają. Ktoś może powiedzieć, że lepiej jest popić, bo się więcej zje, lepiej jedzenie wejdzie. Ale to nie jest prawda. Wręcz odwrotnie, właśnie lepiej jest jak się mniej zje. Dziecko czasami przychodzi do mamy mówiąc, że chce pić a mama mówi, że nie może bo zaraz jest obiad i potem nic nie zjesz jak się napijesz. Ale w tej sytuacji to dziecko ma rację. Napije się i zje mniej. Lepiej mniej niż więcej a dziecko i tak z głodu nie umrze. W podwzgórzu mamy dwa ośrodki – sytości i głodu. Jak będziemy mieć zbyt małe stężenie cukru we krwi to zostanie wysłany sygnał i będziemy czuć głód. Wtedy dziecko przyjdzie i powie, że jest głodne.
Kolejna zasada – JEDZ JAK JESTEŚ GŁODNY. KIEDY NIE JESTEŚ GŁODNY – NIE JEDZ!!!!!!!!!! Ktoś powie – ale jest teraz godzina obiadu. To nic, jeśli nie jesteś głodny to nie jedz.

Zmniejsz indeks glikemiczny. Co to znaczy? Potrawa o wysokim indeksie glikemicznym to ta potrawa, która powoduje wysoki skok cukru we krwi, konkretnie glukozy. Ten najważniejszy cukier – glukoza – jest źródłem energii. Jest to niemal jedyne źródło energii, które jest czerpane przez komórki bezpośrednio z krwi. Oczywiście ją organizm wytworzy w zależności od potrzeby – z białek, z tłuszczów i z innych cukrów. Tylko jeśli mamy od razu glukozę lub sacharozę, czyli cukier prosty, który wystarczy przeciąć enzymem i już jest glukoza to wtedy skok poziomu cukru we krwi jest bardzo szybki i duży. Ziemniaki, biały ryż – to jest skrobia, ale szybko strawialna. Kasza gryczana daje zastrzyk cukru duży ale on działa stopniowo i wolniej a nie cały od razu.

A owoce? W większości owoców jest cukier zwany fruktozą a organizm nie reaguje na fruktozę. Jako źródła energii potrzebuje glukozy. Żeby fruktozę przerobić na glukozę potrzeba czasu, więc fruktoza ma niski indeks glikemiczny. Dlatego należy słodzić miodem naturalnym zamiast czystym cukrem, bo tam jest fruktoza. Jest niestety kilka rodzajów owoców, które zamiast fruktozy mają glukozę. Są to na przykład banany i winogrona. Banan to w 50% glukoza. Ale większość owoców dostępnych u nas zawiera fruktozę.

Przez ten wysoki indeks glikemiczny mamy do czynienia z tak dużą ilością cukrzyc. Jaki jest ich mechanizm? Bierze się to stąd, że obecnie ludzie jedzą nienormalnie dużo cukru. Stało się to dlatego, że gatunek ludzki został uratowany w ewolucji przez to, że pokochał słodki smak. Dlatego został uratowany, bo większość owoców, które się pojawiały w przyrodzie i miały słodycz w sobie nie miały toksyn. Więc człowiek przeżył i zakodował sobie, że słodkie = dobre. Koty na przykład nie lubią słodkiego tylko białko. Ale potem człowiek nauczył się takich technik, że postanowił wyizolować tę słodycz a wyrzucić całą resztę. I tu zaczęła się zguba dla człowieka. Trzustka na podanie cukru musi zareagować wydzielaniem insuliny. Gdy jest za dużo cukru to trzeba go zmagazynować w komórkach i wydzielać insulinę.

Gdy człowiek zjada normalnie trzy batoniki codziennie, proste cukry to komórki nie są w stanie wydzielić tyle insuliny więc pękają i masowo wydzielają insulinę. To jest jakby gaszenie małego pożaru niesamowicie intensywnie, bo komórki pękają masowo. To tak jakby ognisko gasić sztabem straży pożarnej. Nagle wtedy następuje spadek glukozy we krwi i organizm znowu czuje się głodny i chętnie by coś zjadł. Co robi? Sięga po następne batoniki i znowu organizm zalewany jest prostym cukrem, z którym trzeba sobie poradzić. Każda taka sytuacja to powtarzające się alarmy dla organizmu. Co organizm ma wtedy zrobić? Przestaje reagować na te alarmy. Nazywa się to insulinoopornością – człowiek już jest oporny na insulinę a to jest pierwszy krok do cukrzycy.

Dbanie o niski indeks glikemiczny sprawia, że ryzyko chorób nowotworowych spada o 50% nie mówiąc już o cukrzycy. Mleko może być źródłem problemów. Dlaczego? Bo ma ono bardzo łatwo przyswajalne białko, które składa się z wielu aminokwasów. Ale każdy z nas ma specyficzne białko. Nie ma dwóch ludzi o takim samym białku. Jest ono zakodowane genetycznie – trochę od matki, trochę od ojca. To białko zbudowane jest z aminokwasów tak samo jak dom zbudowany jest z cegieł. Każdy ma „specyficzny dom”. Tylko, że człowiek buduje swoje białko korzystając z białka innych zwierząt, jest cudzożywny. Czyli postępuje tak jakby budował dom nie kupując cegieł w hurtowni ale tylko brał z rozbiórki innych domów. A gdy bierze z rozbiórki innych domów, to musi je całkiem rozebrać i wybudować dom według swoich planów. Ale mleko jest tak przyswajalnym białkiem, że czasem nie do końca zostanie „rozebrane” a mimo to się wchłonie. Małe dziecko jest do tego dostosowane, ale dorosły organizm już nie. Dorosły organizm dostaje obce białko (z mleka) i reaguje na to jak na obce, jak na bakterie i wirusy. Organizm nie widzi, że dostał mleko od krowy, która stoi w zagrodzie tylko widzi „Mam obce białko a to znaczy, że jest infekcja”. I znowu włącza się układ immunologiczny tak jak przy zakażeniu.

Spotkałem się z takim przypadkiem, że w szpitalu lekarze orzekli, że chłopak będzie jeździł na wózku inwalidzkim, że nie da się nic zrobić. Chłopak miał szesnaście lat wtedy. Nogi mu puchły. Proste pytanie wystarczyło. „A co on je?” Rodzice odpowiedzieli, że mają trzy krowy więc głównie mleko i przetwory mleczne. Zaproponowałem, żeby spróbowali odstawić. Okazało się, że chłopak był uczulony na mleko. Oczywiście nie w każdym przypadku będzie tak, że ludzie wstaną z wózka inwalidzkiego bo przestaną pić mleko. Zalecamy więcej ciepłych posiłków, zwłaszcza rano, na śniadanie. Dlaczego? Bo rano mamy spowolniony metabolizm. Wystarczy zmierzyć tętno i ciśnienie krwi rano, w południe i wieczorem. Rano ciśnienie jest najniższe a tym samym wytwarzanie ciepła w organizmie jest najniższe. Dlatego rano nie należy dodatkowo wychładzać organizmu tylko podać do jedzenia coś ciepłego. Schłodzone jelito też bardzo mocno musi pracować. Jak wlejemy w siebie napój z lodem to dla jelita to jest ogromny stres.

Owoce i różnego rodzaju herbaty (nawet gorące) wychładzają organizm. Korzenie grzeją. Jest taka generalna zasada – wszystkie części podziemne roślin grzeją, (buraczki, imbir, marchewka, korzeń pietruszki itp). Kiedyś ludzie zimą jedli właśnie podziemne części roślin, nasiona itp. Dlatego do herbaty należy dodawać korzeń imbiru, który grzeje. Jeśli za bardzo wychłodzimy jelito to ono będzie znowu gorzej pracowało. To tak jakbyśmy wskoczyli do bardzo zimnej wody i oczekiwali, że nasze mięśnie w takiej temperaturze będą dobrze i wydajnie pracować. Nawet jeśli umiemy dobrze pływać to i tak będzie nam ciężko. Takie są po prostu możliwości organizmu.

Nie obawiajmy się dobrych tłuszczów, bo one są potrzebne. Wszelkie reklamowane preparaty na schudnięcie zawierające blokery tłuszczu, żeby zablokować wchłanianie tłuszczu są niesamowicie niebezpieczne. Tym samym nie wchłaniają się witaminy rozpuszczalne w tłuszczu. Tłuszcz jest bardzo potrzebny, jest bezpieczny. Ma niski indeks glikemiczny i daje bardzo dużo energii. Wcale tak szybko się nie tyje przez to. Aczkolwiek sama dieta tłuszczowa nie jest dobra.

Bardzo dobre efekty daje masło ghee – klarowane masło. Można je bez problemów przygotować samemu w domu. Polega ono na usunięciu z masła wszelkich dodatków. To masło powoduje, że w jelicie tworzy się właściwa mikroflora. W jelicie dorosłego człowieka, choć ciężko w to uwierzyć jest aż 1,5 kilograma bakterii. Z czego około 80% to dobre bakterie tworzące film, powłokę wokół jelita, która jest niezbędna do tego, żebyśmy byli zdrowi. Jeśli zaaplikujemy sobie porcję antybiotyku, która jest czasami niezbędna, żeby uratować życie, wtedy niszczymy ten film i trzeba go jak najszybciej odtworzyć. Wtedy szczególnie dobrze działa właśnie do masło.

Można w bardzo prosty sposób sprawdzić, czy ma się zniszczone jelito można to sprawdzić w bardzo prosty sposób. Wystarczy zjeść buraczki. Jak na drugi dzień, za 12 godzin mocz zmieni zabarwienie to znaczy, że musisz popracować nad swoim jelitem bo jest źle. Ten barwnik nie powinien być przepuszczany przez jelita przez nerki do moczu. Kał ma prawo zmienić kolor po zjedzeniu buraczków, mocz nie.

Część czwarta już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Tajemnice zdrowia” część 2

Dzisiaj obiecana, druga część wykładu dr Andrzeja Demetraki-Paleologa pt “Tajemnice zdrowia”

Druga rzecz – NIE ŁĄCZ WĘGLOWODANÓW Z BIAŁKIEM. Ale jak to – ziemniaki bez schabowego? Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to pacjentom mówię tak: jak pojedziesz do mamy czy teściowej na obiad i podany zostaje schabowy z ziemniakami i surówką zrób tak Zjedz ziemniaki, opowiedz dowcip przy stole i za moment po prostu zjedz mięso. Najpierw wystarczy zjeść to, co szybko się trawi, czyli węglowodany a potem białko. Jeśli będziesz postępował tak przez miesiąc, dwa, trzy, cztery to organizm sam odrzuci inne postępowanie.

Jeśli ktoś nie chce tych zasad pamiętać wszystkich i sobie głowy obciążać to istnieje jedna generalna zasada JAK NAJMNIEJ MIKSUJ. Kiedyś jak człowiek szedł i znalazł jagody to jadł jagody. Jak upolował zająca to jadł zająca. I to jest najlepszy sposób odżywiania. Mimo że często dietetycy i pisma kobiece doradzają nam, żeby jeść rzeczy które wyglądają apetycznie bo są kolorowe, wszystkiego po trochu bo to bardziej pobudza kubki smakowe, zwiększa wydzielanie enzymów i wtedy lepiej się trawi. Nie jest to niestety prawda. Zalecana jest jak największa różnorodność w przyprawach ziołowych a jak najmniejsze zróżnicowanie w składnikach zasadniczych. To jest bardzo ważna zasada.

Nie łącz owoców szybko fermentujących z niczym. Jedz je same. Jeśli jesz ananasa to samego. Za jakiś czas coś innego. Tych owoców nie należy łączyć z niczym a już na pewno absolutnie nie z mlekiem!!! Już samo połączenie truskawek z ananasami nie jest lekkie dla przewodu pokarmowego a co dopiero z mlekiem. Wiem, że trudno się z tym pogodzić bo to są bardzo smaczne rzeczy, ale jeśli chcemy długo żyć i dobrze się mieć to nie można takich rzeczy robić. Niektórym przyzwyczajenie się do tych zasad zajmuje nawet półtora roku, ale potem to jest już sama radość.

Surowe warzywa powinny stanowić ¼ spożywanych warzyw a warzywa jako takie w ogóle powinny stanowić zasadniczą część posiłku. Dlaczego surowe? Nasz przewód pokarmowy przez lata się kształtował. W żołądku trawią się tylko białka i to i tak tylko częściowo. Trzustka trawi bardzo dużą część pokarmów, ale u ludzi nie jest ona bardzo mocno rozwinięta bo gatunek ludzki niegdyś żywił się głównie pokarmem surowym. A w komórkach pokarmu surowego są wakuole zawierające enzymy trawienne. Więc przewód pokarmowy był przygotowany na to, że dostanie porcję pokarmu już z częścią enzymów trawiennych. Wtedy wystarczyło dodać tylko trochę swoich enzymów i pokarm był łatwo trawiony. Silne podgrzewanie, gotowanie i tym podobne działania zabijają enzymy trawienne obecne w surowym pokarmie. Wtedy nie będą one działać. Ale ludzie notorycznie gotują co się da. Wtedy trzustka jest bardzo obciążona i musi pracować podwójnie. Dlatego potem przy badaniu pacjenta okazuje się, że trzustka jest powiększona a poziom sodu i potasu jest bardzo wysoki co świadczy o stałym stanie zapalnym w organizmie. Te zapalenia to najprawdopodobniej właśnie walka systemu immunologicznego, który musi trawić zamiast przewodu pokarmowego, który sobie z tym po prostu nie poradził. Nieraz sytuacja jest tak poważna, że pacjent po zjedzeniu każdego surowego posiłku ma zgagę. Wtedy należy działać powoli i zacząć od spożywania pokarmów blanszowanych, sparzonych warzywach ale nie gotowanych. Potem powoli wprowadzać surowe.

Nie wymagam abyśmy spożywali mięso surowe. Wiecie Państwo, że jak się powiesi zająca to on kruszeje. Dlaczego? Bo właśnie w tych wakuolach enzymy nadtrawiają częściowo mięso. To jest samotrawienie pokarmów.

Bardzo dużo enzymów trawiennych mają owoce kiwi i ananasy. Często Biomol zaleca ludziom przy suplementacji enzymy trawienne. To jest niezwykle ważne, żeby odciążyć jelito, bo skoro jelito jest przyczyną choroby to trzeba je odciążyć właśnie poprzez podanie enzymów trawiennych. Bo nie wierzę, że nagle ktoś zacznie tyle surowych rzeczy jeść, zwłaszcza zimą. Efekty podawania tych enzymów są wspaniałe.

Część trzecia już wkrótce!



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email: