Posts Tagged ‘alergia’

“Tajemnice zdrowia cz.3″

“Tajemnice zdrowia cz. 3″
Dzisiaj trzecia, wcale nie ostatnia, część wykładu Andrzeja Demetraki-Paleologa “Tajemnice zdrowia”

NIE POPIJAJ POSIŁKÓW – to się wiąże z tematem enzymów. Trzustka biedna pracuje bardzo ciężko, wydziela te enzymy a człowiek coś zjada, popija to i tym samym robi tym enzymom prysznic – spłukuje je, rozrzedza i one nie działają. Ktoś może powiedzieć, że lepiej jest popić, bo się więcej zje, lepiej jedzenie wejdzie. Ale to nie jest prawda. Wręcz odwrotnie, właśnie lepiej jest jak się mniej zje. Dziecko czasami przychodzi do mamy mówiąc, że chce pić a mama mówi, że nie może bo zaraz jest obiad i potem nic nie zjesz jak się napijesz. Ale w tej sytuacji to dziecko ma rację. Napije się i zje mniej. Lepiej mniej niż więcej a dziecko i tak z głodu nie umrze. W podwzgórzu mamy dwa ośrodki – sytości i głodu. Jak będziemy mieć zbyt małe stężenie cukru we krwi to zostanie wysłany sygnał i będziemy czuć głód. Wtedy dziecko przyjdzie i powie, że jest głodne.
Kolejna zasada – JEDZ JAK JESTEŚ GŁODNY. KIEDY NIE JESTEŚ GŁODNY – NIE JEDZ!!!!!!!!!! Ktoś powie – ale jest teraz godzina obiadu. To nic, jeśli nie jesteś głodny to nie jedz.

Zmniejsz indeks glikemiczny. Co to znaczy? Potrawa o wysokim indeksie glikemicznym to ta potrawa, która powoduje wysoki skok cukru we krwi, konkretnie glukozy. Ten najważniejszy cukier – glukoza – jest źródłem energii. Jest to niemal jedyne źródło energii, które jest czerpane przez komórki bezpośrednio z krwi. Oczywiście ją organizm wytworzy w zależności od potrzeby – z białek, z tłuszczów i z innych cukrów. Tylko jeśli mamy od razu glukozę lub sacharozę, czyli cukier prosty, który wystarczy przeciąć enzymem i już jest glukoza to wtedy skok poziomu cukru we krwi jest bardzo szybki i duży. Ziemniaki, biały ryż – to jest skrobia, ale szybko strawialna. Kasza gryczana daje zastrzyk cukru duży ale on działa stopniowo i wolniej a nie cały od razu.

A owoce? W większości owoców jest cukier zwany fruktozą a organizm nie reaguje na fruktozę. Jako źródła energii potrzebuje glukozy. Żeby fruktozę przerobić na glukozę potrzeba czasu, więc fruktoza ma niski indeks glikemiczny. Dlatego należy słodzić miodem naturalnym zamiast czystym cukrem, bo tam jest fruktoza. Jest niestety kilka rodzajów owoców, które zamiast fruktozy mają glukozę. Są to na przykład banany i winogrona. Banan to w 50% glukoza. Ale większość owoców dostępnych u nas zawiera fruktozę.

Przez ten wysoki indeks glikemiczny mamy do czynienia z tak dużą ilością cukrzyc. Jaki jest ich mechanizm? Bierze się to stąd, że obecnie ludzie jedzą nienormalnie dużo cukru. Stało się to dlatego, że gatunek ludzki został uratowany w ewolucji przez to, że pokochał słodki smak. Dlatego został uratowany, bo większość owoców, które się pojawiały w przyrodzie i miały słodycz w sobie nie miały toksyn. Więc człowiek przeżył i zakodował sobie, że słodkie = dobre. Koty na przykład nie lubią słodkiego tylko białko. Ale potem człowiek nauczył się takich technik, że postanowił wyizolować tę słodycz a wyrzucić całą resztę. I tu zaczęła się zguba dla człowieka. Trzustka na podanie cukru musi zareagować wydzielaniem insuliny. Gdy jest za dużo cukru to trzeba go zmagazynować w komórkach i wydzielać insulinę.

Gdy człowiek zjada normalnie trzy batoniki codziennie, proste cukry to komórki nie są w stanie wydzielić tyle insuliny więc pękają i masowo wydzielają insulinę. To jest jakby gaszenie małego pożaru niesamowicie intensywnie, bo komórki pękają masowo. To tak jakby ognisko gasić sztabem straży pożarnej. Nagle wtedy następuje spadek glukozy we krwi i organizm znowu czuje się głodny i chętnie by coś zjadł. Co robi? Sięga po następne batoniki i znowu organizm zalewany jest prostym cukrem, z którym trzeba sobie poradzić. Każda taka sytuacja to powtarzające się alarmy dla organizmu. Co organizm ma wtedy zrobić? Przestaje reagować na te alarmy. Nazywa się to insulinoopornością – człowiek już jest oporny na insulinę a to jest pierwszy krok do cukrzycy.

Dbanie o niski indeks glikemiczny sprawia, że ryzyko chorób nowotworowych spada o 50% nie mówiąc już o cukrzycy. Mleko może być źródłem problemów. Dlaczego? Bo ma ono bardzo łatwo przyswajalne białko, które składa się z wielu aminokwasów. Ale każdy z nas ma specyficzne białko. Nie ma dwóch ludzi o takim samym białku. Jest ono zakodowane genetycznie – trochę od matki, trochę od ojca. To białko zbudowane jest z aminokwasów tak samo jak dom zbudowany jest z cegieł. Każdy ma „specyficzny dom”. Tylko, że człowiek buduje swoje białko korzystając z białka innych zwierząt, jest cudzożywny. Czyli postępuje tak jakby budował dom nie kupując cegieł w hurtowni ale tylko brał z rozbiórki innych domów. A gdy bierze z rozbiórki innych domów, to musi je całkiem rozebrać i wybudować dom według swoich planów. Ale mleko jest tak przyswajalnym białkiem, że czasem nie do końca zostanie „rozebrane” a mimo to się wchłonie. Małe dziecko jest do tego dostosowane, ale dorosły organizm już nie. Dorosły organizm dostaje obce białko (z mleka) i reaguje na to jak na obce, jak na bakterie i wirusy. Organizm nie widzi, że dostał mleko od krowy, która stoi w zagrodzie tylko widzi „Mam obce białko a to znaczy, że jest infekcja”. I znowu włącza się układ immunologiczny tak jak przy zakażeniu.

Spotkałem się z takim przypadkiem, że w szpitalu lekarze orzekli, że chłopak będzie jeździł na wózku inwalidzkim, że nie da się nic zrobić. Chłopak miał szesnaście lat wtedy. Nogi mu puchły. Proste pytanie wystarczyło. „A co on je?” Rodzice odpowiedzieli, że mają trzy krowy więc głównie mleko i przetwory mleczne. Zaproponowałem, żeby spróbowali odstawić. Okazało się, że chłopak był uczulony na mleko. Oczywiście nie w każdym przypadku będzie tak, że ludzie wstaną z wózka inwalidzkiego bo przestaną pić mleko. Zalecamy więcej ciepłych posiłków, zwłaszcza rano, na śniadanie. Dlaczego? Bo rano mamy spowolniony metabolizm. Wystarczy zmierzyć tętno i ciśnienie krwi rano, w południe i wieczorem. Rano ciśnienie jest najniższe a tym samym wytwarzanie ciepła w organizmie jest najniższe. Dlatego rano nie należy dodatkowo wychładzać organizmu tylko podać do jedzenia coś ciepłego. Schłodzone jelito też bardzo mocno musi pracować. Jak wlejemy w siebie napój z lodem to dla jelita to jest ogromny stres.

Owoce i różnego rodzaju herbaty (nawet gorące) wychładzają organizm. Korzenie grzeją. Jest taka generalna zasada – wszystkie części podziemne roślin grzeją, (buraczki, imbir, marchewka, korzeń pietruszki itp). Kiedyś ludzie zimą jedli właśnie podziemne części roślin, nasiona itp. Dlatego do herbaty należy dodawać korzeń imbiru, który grzeje. Jeśli za bardzo wychłodzimy jelito to ono będzie znowu gorzej pracowało. To tak jakbyśmy wskoczyli do bardzo zimnej wody i oczekiwali, że nasze mięśnie w takiej temperaturze będą dobrze i wydajnie pracować. Nawet jeśli umiemy dobrze pływać to i tak będzie nam ciężko. Takie są po prostu możliwości organizmu.

Nie obawiajmy się dobrych tłuszczów, bo one są potrzebne. Wszelkie reklamowane preparaty na schudnięcie zawierające blokery tłuszczu, żeby zablokować wchłanianie tłuszczu są niesamowicie niebezpieczne. Tym samym nie wchłaniają się witaminy rozpuszczalne w tłuszczu. Tłuszcz jest bardzo potrzebny, jest bezpieczny. Ma niski indeks glikemiczny i daje bardzo dużo energii. Wcale tak szybko się nie tyje przez to. Aczkolwiek sama dieta tłuszczowa nie jest dobra.

Bardzo dobre efekty daje masło ghee – klarowane masło. Można je bez problemów przygotować samemu w domu. Polega ono na usunięciu z masła wszelkich dodatków. To masło powoduje, że w jelicie tworzy się właściwa mikroflora. W jelicie dorosłego człowieka, choć ciężko w to uwierzyć jest aż 1,5 kilograma bakterii. Z czego około 80% to dobre bakterie tworzące film, powłokę wokół jelita, która jest niezbędna do tego, żebyśmy byli zdrowi. Jeśli zaaplikujemy sobie porcję antybiotyku, która jest czasami niezbędna, żeby uratować życie, wtedy niszczymy ten film i trzeba go jak najszybciej odtworzyć. Wtedy szczególnie dobrze działa właśnie do masło.

Można w bardzo prosty sposób sprawdzić, czy ma się zniszczone jelito można to sprawdzić w bardzo prosty sposób. Wystarczy zjeść buraczki. Jak na drugi dzień, za 12 godzin mocz zmieni zabarwienie to znaczy, że musisz popracować nad swoim jelitem bo jest źle. Ten barwnik nie powinien być przepuszczany przez jelita przez nerki do moczu. Kał ma prawo zmienić kolor po zjedzeniu buraczków, mocz nie.

Część czwarta już wkrótce :)



Fill The Following Entry And Submit To us.
Name:
Email:

 

“Co ma ciastko do krtani?”

?Co ma ciastko do krtani??

Tym razem miało być parę słów o jedzeniu? Uwielbiam tę czynność po prostu. Kocham pieczenie wszelkiego rodzaju ciast, ciastek i ciasteczek a drożdżówki z makiem czy serem domowego wypieku biją na głowę te ze sklepu. Niestety niesie to za sobą pewne niebezpieczeństwo ? bo jak się już upiecze to trzeba nie lada silnej woli, żeby tego nie jeść. Pretekst wprawdzie do pieczenia mam niezły ? moja córeczka Ninka jest uczulona na pszenicę więc jakiekolwiek wypieki sklepowe (czy to chleb, czy słodkości) nie wchodzą absolutnie w grę. Więc po prostu muszę. Tyle tylko, że niekonieczne sama muszę tyle tego potem wchłonąć.

Zasady żywienia, o których będzie dzisiaj mowa wpaja nam od pewnego czasu wspomniany już kiedyś dr Zdzisław Kubat oraz inni lekarze ?przyczynowcy?. I tutaj moim zdaniem koniecznych jest kilka słów właśnie o takich lekarzach. Czym się różnią od przeciętnego lekarza? Normalnie ukończyli medycynę, a nie bioenergoterapię czy inne kierunki. Tyle tylko, że mówią tak ?My leczymy przyczynę choroby, a nie jej objawy?. Kiedyś naiwnie wydawało mi się, że tak robią wszyscy lekarze. Niestety doświadczenie pokazało, że byłam w dużym błędzie.

A zaczęło się od Ninki, która ni stąd ni zowąd zaczęła chorować na zapalenie krtani. Wszystko zaczęło się, gdy miała troszeczkę ponad roczek. W listopadzie zachorowała po raz pierwszy i ciągnęło się to bez przerwy do marca. Nie zliczę już ile razy jeździliśmy z nią w nocy do szpitala bo się po prostu dusiła. Tam oczywiście zastrzyki sterydowe, antybiotyki i do domu z plikiem recept. I za kilka dni powtórka. Przez całą zimę praktycznie nie zdążyła wyjść ani razu na sanki, bo ciągle była chora. Zachodziliśmy w głowę skąd to się bierze. Odwiedzaliśmy kolejnych specjalistów a oni rozkładali ręce i mówili, że po prostu ma słabą odporność i tyle.

Aż wreszcie dotarliśmy do dra Kubata, jednego z lekarzy ?przyczynowych?. Dopiero on postanowił zadziałać inaczej ? to znaczy zaczął dociekać co powoduje u niej takie ostre zapalenie krtani. Zrobiliśmy Analizę Pierwiastkową Włosów. Dr Kubat zbadał dziecko, zadawał miliony pytań, które pozornie (tak nam się wtedy wydawało) nie miały nic do rzeczy. Na przykład o to, co dziecko je. Co jadło wcześniej, zanim zaczęło chorować, jak się zachowuje w ciągu dnia, a jak zaraz po przebudzeniu, jakie są stolce itp.

I wyszło szydło z worka. Okazało się, że Nina zaczęła chorować jakiś czas po rozszerzeniu jej diety o produkty zbożowe i mięsne. Porobiliśmy przeróżne badania i wykazały one niezbicie, że jest uczulona na pszenicę i soję. Dotarło do nas, że koniec z jakimkolwiek kupowanym pieczywem, ciastem czy pierogami. Nawet makrela w sosie pomidorowym zagęszczana jest mąką.

Soją początkowo się nie przejęłam. Wydawało mi się, że przecież skoro nie jesteśmy wegetarianami, czyli nie robię kotletów sojowych zamiast schabu to z tym poradzimy sobie bez problemu. I po raz kolejny okazało się jak bardzo się mylę. Soja po prostu wdziera się wszędzie. Na dzień dobry musieliśmy odstawić kupne mięso, wędliny i kiełbasy. Bo do tego jest dodawane białko sojowe. Lecytyna sojowa dodawana jako emulgator jest nawet w czekoladzie czy kaszkach dla dzieci? Wpadłam na pomysł, żeby może kupić gdzieś jakiegoś prosiaczka i przerobić. Kolejna lipa, bo świnie karmi się paszą, niestety sojową i to też przechodzi do mięsa? Dobrze, że mam wujka i kuzyna, którzy są myśliwymi ? przynajmniej od czasu do czasu możemy liczyć na jakiegoś dzika czy jelenia?

Nie mieliśmy wyjścia. Zaczęliśmy stosować u Niny dietę eliminacyjną i suplementację, żeby wyrównać wszelkie niedobory. Nie było łatwo. Nawet teraz jak to piszę ręce mi się trzęsą na wspomnienie tego jak potrafiła wyrwać kawałek parówki mężowi z ręki i uciec z nim szybciutko, żebyśmy tylko nie zdążyli jej zabrać? Albo kiedy płakała tak strasznie, żeby chociaż kawałeczek czegoś dostać. Chociaż jeden gryzek?

Na szczęście konsekwencją i wytrwałością udało się ją jakoś wyprowadzić na prostą. Trwało to jakiś rok zanim jelita się zregenerowały, ale było warto. Teraz Nina już sama wie, że niektórych rzeczy jeść nie może i gdy nawet jakieś dziecko w piaskownicy chce ją czymś poczęstować to mówi ?Nie mogę tego zjeść. To nie jest z mojej mąki?. Ma raptem trzy i pół roku a potrafi zrozumieć, że jeśli chce być zdrowa to pewne rzeczy muszą zostać wykluczone.Gdyby wszyscy dorośli tacy byli?

Niektórzy z naszych znajomych użalają się i mówią ?Ojej, ale to takie nieszczęście mieć takie dziecko. Tyle pracy i zachodu i w ogóle?. Wtedy po prostu mam ochotę wziąć ich i pokazać wszystkie te naprawdę chore dzieci, które nie mogą chodzić, nie widzą czy też nie mogą funkcjonować bez specjalistycznej rehabilitacji i aparatury. A Nina jest bardzo wesołym urwisem, którego wszędzie pełno. Rządzi po prostu wszystkimi i jest wulkanem energii. Tylko je co innego niż większość ludzi.

Fakt, że wymaga to zwiększonych nakładów pracy i niestety finansów ? bo jednak całe jedzenie musi być przygotowywane pod kątem tego co Nina może a czego nie. Gdy idziemy gdzieś w gości musimy po prostu zabrać z sobą jedzenie dla niej. No i przez to Nina nie mogła pójść do przedszkola, bo przecież nikt nie chce się podjąć takiego żywienie a przynoszenie własnego jedzenia z domu nie wchodzi w grę ze względu na przepisy. Najłatwiej jest się nimi zasłonić. Wtedy człowiek myśli, że wychodzi na takiego, który oczywiście by chciał, ?Bardzo byśmy chcieli ją przyjąć, ale sama Pani rozumie. Nie możemy??

Ale są też dobre strony. Zamiast wrócić do pracy w szkole zostałam w domu. Najpierw z Ninką. A teraz jest jeszcze Kajtuś.. Jestem pełnoetatową Mamą prowadzącą swój własny biznes online. Jak Ninka miała pół roku zajęłam się wdrażaniem Mechanizmu Prosumenta oraz tworzeniem nowej jakości społeczności internetowych To właśnie dzięki tym ludziom dowiedziałam się wielu bardzo ciekawych rzeczy, ale też poznałam temat Analizy Pierwiastkowej Włosów i leczenia przyczynowego. Gdyby nie to, to nie wiem jak by dzisiaj wyglądała nasza sytuacja. Dalej byśmy biegali po szpitalach? A tak ? mogę pracować kiedy chcę i ile chcę i to ja widzę jak moje dzieci się rozwijają. To ja przytulam je kiedy boleśnie ząbkują czy kibicuję i cieszę się z nowych osiągnięć. Nie muszę słuchać od opiekunki, że dziecko właśnie dzisiaj zrobiło pierwszy samodzielny krok tylko jestem razem z nimi. Dlatego uważam, że ten biznes jest dla mnie strzałem w dziesiątkę i polecam to wszystkim :)