Kasza jaglana – złoto polskiej ziemi

“Kasza jaglana – złoto polskiej ziemi”.

“Nie będę jeść żadnej kaszy! Ona jest ofujna!!” Zdecydowała Stonka, gdy zapytała mnie co gotuję.

“Przecież nigdy jej nie jadłaś…” – zaczęłam delikatnie

” To nic. Pippi w bajce na widok kaszy powiedziała: “oo fuuuj” czyli jest “ofujna” i koniec” – Stonka nie dawała za wygraną.

“Dobrze, nie jedz. Stonek, a ty chcesz?” – Stonek posmakował, stwierdził, że wcale nie jest “ofujne” tylko słodkie a jak słodkie to przecież Stonce powinno smakować. I tak udało mi się przekonać Stonkę do naszego wspólnego śniadanka… A co to było za śniadanko? Kasza jaglana według własnego pomysłu (chyba, że ktoś na taki pomysł wpadł wcześniej a ja żyję w błogiej nieświadomości za to bardzo dumna z siebie, że takie smaczne danie skomponowałam :)

Stefania Korżawska w swojej książce “Wybrałam zdrowie dla dziecka” przepięknie pisze o kaszy jaglanej nazywając ją prawdziwym polskim złotem “bowiem rozgrzewa wilgotne, wychłodzone, przeziębione i zakatarzone organizmy. Wnosi do organizmu słońce polskich pól, radość przyrody, łagodny powiew ciepłego wiatru. Dodaje więc pozytywnej energii każdemu organizmowi.” A zmarzlaków z wiecznie lodowatymi rękami w naszym otoczeniu niestety nie brakuje…

Już po samym takim wstępie człowiek nabiera ochoty na zjedzenie takiej kaszy. Ale jak? Jak ją przygotować? Z czym podać? I co zrobić, żeby nasze dzieci też chciały ją zjeść?? Oto jest pytanie. Postanowiłam spróbować i z wielką radością stwierdzam, że się udało! A skoro ja dałam radę to chyba z takim daniem poradzi sobie każdy…

Kasza jaglana na pyszny początek dnia

2 kubki wody

1 kubek kaszy jaglanej

garść rodzynek

garść daktyli

10 migdałów

7 orzechów brazylijskich

pół łyżeczki imbiru

pół łyżeczki kurkumy

łyżeczka cynamonu

cukier trzcinowy / miód

masło klarowane (ghee) lub olej (lniany, z ostropestu lub inny) lub przy braku tychże – po prostu zwykłe, prawdziwe masło.

Do garnuszka wlać 2 kubki wody. Zagotować. Do wrzątku wsypać kaszę jaglaną, daktyle, rodzynki, zmielone orzechy brazylijskie i migdały (ja używam do tego obrotowej tarki do sera,warzyw, orzechów itp. – absolutnie rewelacyjne urządzenie, które polecam każdemu), kurkumę, imbir i cynamon. Jeśli ktoś lubi można dodać też zmielone ziarno kardamonu, anyżu lub zmielone goździki (ja mielę w zwykłym młynku do kawy) oraz dowolne suszone owoce. Gotować do wchłonięcia się całej wody.

Jeśli słodzimy cukrem, to cukier należy też dodać w trakcie gotowania, żeby się rozpuścił. Dobrze sprawdza się tutaj ciemny cukier trzcinowy Muscovado, ale Demerara ciemny lub jasny też może być. Natomiast jeśli zdecydujemy się słodzić miodem to wtedy miód dodajemy już po ugotowaniu i lekkim przestudzeniu.

To samo dotyczy tłuszczu – jeśli dodajemy masło – klarowane lub zwykłe możemy to zrobić w trakcie gotowania. Natomiast oleje bardzo nie lubią zbyt wysokich temperatur, dlatego olej lniany, ostropestowy, sezamowy czy inny dodajemy już po nałożeniu na talerz.

Danie to jest bardzo proste w przygotowaniu i wcale nie czasochłonne. Można je przygotować dzień wcześniej a rano podgrzać i mamy super zdrowe, pożywne i rozgrzewające śniadanko! Jak pisze Stefania Korżawska “ciepłe śniadanie, a energia na długo w organizmie zostanie”. A ile dobrego zrobimy w ten sposób dla swojego organizmu.

Kasza jaglana, naturalny antybiotyk, dostarczy bardzo dużo witamin z grupy B oraz żelaza, wapnia, magnezu i krzemu oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Migdały wzmocnią układ krwionośny i serce, dostarczają wapnia i witaminę E. Daktyle – choć są słodkie – nie szkodzą a dostarczają witaminy A, C, B1, B2, PP, potas, żelazo, fosfor i magnez. Olej lniany – przebogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych a masło dostarczy witaminy A, D, E, B, potas, wapń i magnez. Orzechy brazylijskie dostarczą za to selenu, tak potrzebnego nam wszystkim.

To jak? Do dzieła ! Smacznego życzę :)

 

Dodaj komentarz