TYNDA!

Dziś słów parę na temat tego co mówimy… a przecież mówimy dużo i często, bo jest to podstawowa forma komunikacji. Tylko czy zastanawiamy się jaki wpływ wywierają nasze słowa na innych? Chyba nie zawsze…

Do tej refleksji skłoniło mnie pewne doświadczenie jakiego dostarczył nam Stonek. Rzecz miała miejsce, kiedy jeszcze nie potrafił wypowiadać zbyt wielu słów… Natomiast jeden zwrot powtarzał nader często. Najpierw było to “tykyn tykyn” i do dziś nikt nie wie, co to mogło oznaczać. Odnosiło się do wszystkich i wszystkiego, więc trudno było wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Aż nadszedł moment, że “tykyn tykyn” przemieniło się na “tynda” z akcentem na ostatnią głoskę, czyli “a”.

I często zdarzała się taka sytuacja, że Stonek wołał:
Stonek: Mama!
Mama: Co Synku?
Stonek: Tynda!

No i bądź tu mądry… Różne osoby pytały mnie co to znaczy, ale nie potrafiłam udzielić im niestety odpowiedzi. Postanowiłam więc wtedy, że owo “tynda” od dziś będzie oznaczało “kocham Cię”. I cały czas odpowiadałam: “Też Cię kocham synku.” Budziło to różne reakcje otoczenia. Ktoś nawet kiedyś stwierdził:
Słuchaj, a może ty z siebie wariatkę robisz… Bo przecież równie dobrze na Twoje “co?” on może odpowiadać “Gówno!” a ty do niego odpowiadasz “ja też Cię kocham…”.

Niezrażona jednak nadal odpowiadałam po swojemu… I pewnego dnia podczas wieczornego usypiania powiedziałam Stonkowi “Kocham Cię synku” i co on na to????????? Uśmiechnął się od ucha do ucha i z wielką radością odpowiedział “TYNDA!!!!”

Nieważne co “tynda” znaczyło na początku… Może nic… Najważniejsze, że teraz dla mnie jest to najpiękniejsze słowo na świecie i na stałe zagościło w rodzinnym słowniku :)

 

1 Comment

  1. Ha! Kamila rozumiem Twoje wzruszenie i radochę. MI łzy w oczach stanęły jak Jasio (po swojemu sepleniąc oczywiście) powiedział: “tata mistrz”
    Ciepluchne uściski dla Stonek!!

Dodaj komentarz