Różne postrzeganie roli królika.

Stonka na diecie eliminacyjnej. Z określonych powodów nie może jeść wieprzowiny, wołowiny, drobiu ani żadnych zwierząt hodowanych na paszy. Zostaje dziczyzna i zwierzaki hodowane niepaszowo… Czyli bardzo niewiele. Stąd biedna Stonka nie miała okazji wcześniej jeść rosołu i tej jawił jej się od pewnego czasu jako wielkie marzenie… Aż pewnego dnia znaleźliśmy dostęp do niepaszowych królików. Radość dziecka nie miała granic. Oczekiwała tego królika jak mało czego. W dniu, w którym ów zwierz w postaci poporcjowanej i zamrożonej miał zostać przywieziony do domu byłyśmy akurat na rehabilitacji i Stonka postanowiła podzielić się radosną nowiną z Panią Rehabilitantką.
Stonka nie wprowadzając Pani w ogóle w temat: A tata przywiezie mi dziś królika!!!!
Pani: O, króliczki są super! Co będziesz z nim robić?
Stonka promieniejąca radością i rozmarzonym głosem: Ugotujemy z niego rosół z makaronem nitkowym…. !!!! :)

 

3 Comments

  1. Ta ! Wygłodniała Stonka wie jedno co trzeba z królikiem zrobić – zjeść natychmiast. To się nazywa jasno zdefiniowany cel: seek and destroy (eat)

  2. Trafnie zacytowana Metallica, jak przystało na starego metalowca z herbowej hihi. Ja tam się ze Stonką zapisuję do klubu zjadaczy królików :) Rosół z królika mniam pychota. Nasz Jasiu też bardzo lubi. Dzisiaj dla odmiany jadł z gołębia. Trzeba było coś dziecku dać zdrowego po majowym weekendzie, bo jadłospis miał nie teges…
    Wracając do tematu: króliki do jedzenia, nie głaskania :)

  3. Super. A pasztet króliczy – delicje. Od małego wiedziałam, że np. owieczka, którą karmię z butelki będzie do zjedzenia i fascynowało mnie wymyślanie, co będzie najsmaczniejsze. Grunt to zdrowe podejście do natury :)

Dodaj komentarz