“No i co z tą kuchnią?”

“No i co z tą kuchnią?”

Dziś, tak jak obiecałam, opowiem Wam jak się skończyła sprawa kuchni… Chociaż jak zdajecie sobie dobrze sprawę, to wcale nie o kuchnię tak naprawdę chodzi, ale o to, żeby zobaczyć, że można.

Tak jak napisałam wcześniej, przygotowałam kartkę na której zrobiłam tabelkę – 21 kratek, 3 tygodnie – bo przecież tyle trwa „wdrażanie”: nowego nawyku. Przyznam szczerze, że te odkreślane krzyżyki bardzo mnie motywowały i pilnowałam, żeby wieczorem móc odhaczyć kolejny dzień. Prawie jak w wojsku, gdzie szeregowiec odcina kolejne kawałki odliczając dni „do wyjścia”.

Pierwszego i drugiego dnia czułam się trochę dziwnie. Dorosła kobieta a jakieś tabelki sobie na lodówce wiesza… Ale z drugiej strony – niech sobie wszyscy myślą co tylko chcą. To moja sprawa i jak się komuś nie podoba niech nie patrzy :)

Po dwóch tygodniach wydawało mi się, że mój wieczorny rytuał kuchenny mam już we krwi. Aż do dnia osiemnastego, kiedy to zdarzyło się tak, że pod wieczór wszystko sobie ładnie uprzątnęłam. Ale chwilę po tym zadzwonił telefon i okazało się, że mamy nieoczekiwanych gości. Zjedliśmy razem drugą kolację… no i sprawa się, mówiąc bardzo potocznie „rypła” bo cały mój wieczorny rytuał został zakłócony i w tym ferworze o kuchni zapomniałam… Ale co bardzo ciekawe – jak tam weszłam następnego dnia, to stwierdziłam, że warto było, bo widziałam wielką różnicę swoich działań o poranku…

Więc kolejnego, 19 dnia wcale nie zrezygnowałam i odhaczałam dalej. Tyle tylko, że do swojej tabelki musiałam dorysować jeszcze 21 krateczek… Ciekawe jaka duża będzie ta tabelka, gdy w końcu uda mi się zrobić krzyżyk przez trzy tygodnie z rzędu.

Teoretycznie mój plan się nie udał… bo 18 dnia poległam, ale i tak jestem z siebie dumna, bo wiem, że mimo tego moje poranki stały się przyjemniejsze. Dzięki Brian! :)

Tags: , , ,  

1 Comment

  1. Brian ma bardzo dużo wartościowych pomysłów, jak coś się uda wdrożyć to naprawdę życie się zmienia.

Dodaj komentarz