Tajemniczy pasywny dochód?, czyli o rozterkach finansowych pracownika.

Dzisiejszy wpis jest pierwszą częścią ebooka, którego postanowiłam napisać specjalnie dla Was. Plan zrodził się w głowie zupełnie nieoczekiwanie, ale od razu spotkał się z bardzo gorącym przyjęciem w najbliższym otoczeniu. Dlatego postanowiłam nie czekać i udostępnić pierwszą część. Z dużą radością przyjmę Wasze komentarze i opinie oraz sugestie dotyczące dalszych części. Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko!

“Tajemniczy dochód pasywny?, czyli o rozterkach finansowych pracownika.”

Po ukończeniu studiów licencjackich zaczęłam pracę w szkole. Oprócz tego prowadziłam mnóstwo rozmaitych kursów, szkoleń językowych itd. Nie mieliśmy jeszcze dzieci więc mogłam pracować od świtu do nocy. I tak też robiłam. Wychodziłam z domu wczesnym rankiem i wracałam późnym wieczorem zmęczona potwornie. Ogrom godzin przytłaczał mnie po prostu, ale z drugiej strony dawał dobre wynagrodzenie, bo stawka godzinowa była naprawdę niezła. A trzeba było zarobić na opłaty, rachunki, styl życia, wakacje itd. Więc godzin wciąż przybywało, bo wraz ze zwiększonymi dochodami rosły potrzeby. Zadawałam sobie pytanie ? jak długo tak można? Rozumiem, początek kariery zawodowej i tak dalej, ale przecież w końcu przyjdzie czas na powiększenie rodziny. Co wtedy? Jak uda się to opłacić z pensji szkolnej? Nie bardzo widziałam taką przyszłość, bo sami wiecie, że w budżetówce kokosów nie ma. Więc chcąc zarobić niejako na zapas godzin miałam coraz więcej i więcej.

Naprawdę lubię uczyć, bo daje to ogromną satysfakcję, ale cały czas dręczyła mnie wizja tego, że po prostu sprzedaję swój czas. I moja sytuacja finansowa jest ściśle powiązana z tym, ile godzin swego czasu uda mi się sprzedać. Ale człowiek ma pewne granice wytrzymałości, doba ma określoną ilość godzin i stawka godzinowa też jest w pewien sposób ograniczona. Więc tłukło mi się cały czas po głowie, że muszę coś wymyślić? Jednak brakowało mi odwagi, żeby rzucić szkołę i założyć swój własny biznes klasyczny typu na przykład prywatna szkoła językowa. Bałam się tego, co większość ? że musi być spory wkład finansowy na początek, bo przecież trzeba mieć lokal, wyposażyć go itd., że nie znajdzie się odpowiednia ilość chętnych, że punkt będzie nie taki, że nie poradzę sobie z kwestiami podatkowo-skarbowo-księgowymi? Te wszystkie aspekty sprawiały, że nie podjęłam decyzji o otworzeniu czegoś swojego.

Trwałam na etacie szkolnym uzupełnianym pracą na umowę zlecenie. Zrobiłam kolejne stopnie awansu zawodowego, żeby uzyskać umowę na czas nieokreślony. Aż wreszcie nadszedł ten moment, kiedy powiedziałam ? ?Dobrze, teraz mogę sobie wreszcie pozwolić na dziecko?. I tak się stało. Z przyczyn zdrowotnych bardzo szybko poszłam na zwolnienie lekarskie, potem urlop macierzyński, który skończył się błyskawicznie? Od zawsze wiedziałam, że swoje dzieci chcę wychować sama a nie polegać na opiekunce czy babci. Przynajmniej w razie jakichkolwiek problemów wychowawczych, będę mogła mieć pretensje tylko do siebie a nie będę szukać winnych wokół. Postanowiłam wziąć urlop wychowawczy. Tylko jak pewnie wiecie, wtedy dochody urywają się całkowicie? I co robić? Wegetować na jednej pensji? Tego nie potrafiłam sobie wyobrazić. Biłam się myślami, ale cały czas wiedziałam jedno ? nie zostawię małej? I pewnego dnia zadzwonił telefon. Dzwonek nie wyróżnił się niczym szczególnym. Usłyszałam głos mojej koleżanki, która wyemigrowała na Wyspy. Powiedziała, że rozpoczęła współpracę z grupą przedsiębiorców przy wdrażaniu Mechanizmu Prosumenta na Internecie i szukają kogoś sensownego do współpracy w moim rejonie i pomyślała o mnie. Żadnych szefów, każdy jest niezależny i może pracować kiedy chce, ile chce i gdzie chce. Pomyślałam, że to idealne rozwiązanie w mojej sytuacji. Było tylko jedno ale? Nie miałam pojęcia co to jest Mechanizm Prosumenta więc jak mogłam się tym profesjonalnie zająć? Dodatkowo była mowa o możliwości uzyskaniu dochodu pasywnego, który przyznam szczerze nic mi nie mówił?

Czym jest ten tajemniczy dochód pasywny? Mówiąc najprościej, jest to dochód, który otrzymujesz za przeszłość a nie za teraźniejszość. Jak to możliwe? Pierwsze porównanie jakie mi przychodzi do głowy to pisarz? Nikt nie płaci mu za czas poświęcony na pisanie książki a jednak gdy zostanie ona wydana to tantiemy spływają na konto od każdego sprzedanego egzemplarza czy wznowienia nakładu. W podobnej sytuacji są aktorzy czy piosenkarze ? dostają oni pieniądze za dany występ, ale również od wyemitowanego filmu czy sprzedanej płyty. No tak, ale ja nie dysponuję chyba żadnym takim talentem ? książki nie napisałam, śpiewać i grać nie bardzo, aktorstwo mnie nie pociąga? To co, nie mam szans na dochód pasywny? Otóż mam. I to właśnie dzięki Mechanizmowi Prosumenta, gdzie nie potrzebny jest żaden szczególny talent, nie liczy się wiek czy wykształcenie. Liczy się to, czy chcesz coś zrobić i osiągnąć w swoim życiu. A tego posiadam aż nadto?

Na szczęście okazało się, że podstawy tego przedsięwzięcia można opanować w bardzo krótkim czasie. Przeczytałam dwie książki, które pomogły mi bardzo w zrozumieniu tematu. Pierwsza to ?Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec? autorstwa Roberta Kiyosaki a druga to ?Era Prosumenta?, którą napisał Bill Quain. Obie są napisane bardzo prostym językiem i moim zdaniem powinien przeczytać je każdy, kto chce umieć sensownie zarządzać swoimi finansami. Dopóki ich nie przeczytałam wydawało mi się, że jakoś sobie z nimi radzę? Ale tak jak napisałam ? wydawało mi się tylko. Nie na darmo podtytuł pierwszej z tych książek brzmi ? ?Czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy i o czym nie wiedzą biedni i średnia klasa?. Już sam ten fragment utwierdził mnie w przekonaniu, że warto się z tym zapoznać.

Gdy bliżej przyjrzałam się temu biznesowi okazało się, że jest to coś o czym podświadomie przez te wszystkie lata myślałam. Postanowiłam chwycić byka za rogi i spróbować? udało się! Jak? O tym już wkrótce.

 

3 Comments

  1. Już się nie mogę doczekać co będzie dalej !

  2. :) Kamilko, z niecierpliwością czekam co będzie dalej:) pozdrawiam serdecznie

  3. Primo: piszesz że z budżetówce kokosów nie ma. Hmm, ja się zgadzam ale łamiesz stereotyp hehe. Spora część ludzi do tej pory uważa że budżetówka równa się ze złapaniem Pana Boga za nogi.
    Primo po drugie: cyt.: “Przynajmniej w razie jakichkolwiek problemów wychowawczych, będę mogła mieć
    pretensje tylko do siebie a nie będę szukać winnych wokół.” Uwielbiam takie podejście do życia!!
    Chyle czoła.To jest postawa o której pisałem na blogu odnośnie wyborów. Tyle że sytuacja opisywana przez Ciebie jest stokroć poważniejsza.! Respekt za takie podejście do tematu! Kolejny cytat z Twojego ebooka:
    “Dopóki ich nie przeczytałam wydawało mi się, że jakoś sobie z nimi radzę? Ale tak jak napisałam ? wydawało mi się tylko” kieruje moje myśli do sympatycznego dowcipu: jeśli wydaje Ci się że rozumiesz kobiety, to masz rację wydaje Ci się!.
    Ogólnie o pomyśle pisania ebooka: rewelacja. Być może i ja się porwę do napisania tego typu publikacji?!
    Jeśli się tak stanie, dostaniesz honorowy tytuł Wielkiej Inspiracji Literackiej Mietka, co jak wypowiemy skrótowo w żeńskim rodzaju, zabrzmi jak WILMA, takie sympatyczne przezwisko
    (jak z Flinstone’ów – nie wiem, czy dobrze to napisałem)
    Kamila trzymam kciuki i czekam na kolejne rozdziały!

Dodaj komentarz