Archive for the ‘różne’ Category

Z dywanu na biurko czy odwrotnie?

Wracając ze Stonką Starszą z Klubu Przedszkolaka zapytałam ją co robili tego dnia w Klubie Przedszkolaka:
Stonka: Biegliśmy z dywanu na biurko, czy tam odwrotnie…
Matka: Jak odwrotnie????????
Bujna wyobraźnia podsunęła natychmiast bardzo ciekawe obrazki. Lekko zdębiałam… Jak to, przecież w Klubie nie ma biurka….

Stonka: Ale Pani nam kazała…
Matka: Co Pani kazała? Biegać po biurku?
Stonka: No! Powiedziała „Zbiórka! Na dywan!”
Matka: “Zbiórka! Na dywan!” to nie to samo, co “Z dywanu na biurko”
Stonka: No przecież mówiłam, że może odwrotnie…

O mało ze śmiechu nie padłam jak dotarł do mnie sens wypowiedzi i rozumowania mojego dziecka. Potem nastąpiło wyjaśnianie znaczenia różnicy miedzy „Z biurka na dywan.” a „Zbiórka! Na dywan!”

 

“Sangwinik – któż to taki?”

Bardzo spodobało mi się porównanie Littauer, która mówi, że z nasz temperament jest jak skała. Rodzimy się na przykład granitem, marmurem, alabastrem czy piaskowcem. I w ciągu życia jesteśmy poddawani wpływom innych ludzi, którzy nas rzeźbią, strugają, czyszczą piaskiem i polerują. Cały czas jesteśmy w jakiś sposób kształtowani. Zmieniamy się. Zmienia się kształt, ale rodzaj skały pozostaje taki sam. I tak samo jest z naszą osobowością. Gdy się rodzimy mamy określone cechy – lepsze i gorsze. To co ma na nas wpływ to warunki w jakich przyszło nam żyć, iloraz inteligencji, środowisko, rodzice, narodowość, status materialny i inne. To wszystko przyczynia się do kształtowania naszej osobowości, ale wewnętrzny temperament jest taki sam.

W poprzednim wpisie podana została lista cech, charakterystycznych dla każdego z czterech typów osobowości. Ale jak to lista, jest to po prostu suchy zestaw wyrazów… które nie zawsze przemawiają do naszej wyobraźni. Dlatego myślę, że warto byłoby to w jakiś sposób skomentować. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu z autorami wcześniej wspomnianych książek mój opis może być nieco nieudolny, ale niech to będzie dla Was zachętą, żeby sięgnąć do źródła.

Ale po kolei. Wikipedia pokazuje pięknie, kolorowo, obrazkowo, ale zarazem schematycznie wszystkie cztery typy osobowości. Na tyle pięknie, że postanowiłam jakimś magicznym sposobem umieścić ten obrazek w tym wpisie, żeby był widoczny od razu dla wszystkich, żeby nie trzeba było skakać po odnośnikach. Bo ja osobiście akrobatką nie jestem i jak zaczynam “łazić” po “linkach” zawartych w jakimś artykule to tracę wątek i albo nie doczytam artykułu do końca, albo potem zapomnę wejść w polecany link. To zdaje się jest jakiś objaw sangwinika ;) Wszystkim, którzy mnie znają, nie trzeba tłumaczyć, że takie zadanie to dla mnie magia totalna. Ale postanowiłam, że skoro mam się doskonalić w tych cudnych technologiach to teraz jest okazja. Trochę o trwało, ale udało się! Efekt poniżej.

Zacznijmy od sangwinika. Przyznam szczerze, że gdy usłyszałam to słowo po raz pierwszy na jednym z wykładów nie miałam pojęcia kto to taki. Ale, że słowo padało dość gęsto to zaraz po powrocie do domu… nie, nie sięgnęłam po encyklopedię, jak to kiedyś się robiło, tylko “wyguglowałam” to słowo. Jako pierwszy pojawił się link do Wikipedii. I to co tam znalazłam pod hasłem “Sangwinik” bardzo mi się spodobało…

A co “mówi” na ten temat Wikipedia?
“Sangwinik (łac. sanguis, czyt. sangwis – krew) – najbardziej ustabilizowany typ charakteru. Sangwinik to osoba o optymistycznym podejściu do życia, otwarta na relacje interpersonalne, towarzyska, beztroska. Lubi być w centrum zainteresowania, władcza i dominująca, czasem dumna i spoglądająca na innych “z góry”. Jest emocjonalna i spontaniczna, ma duże poczucie humoru, potrafi przyciągać do siebie ludzi. Tryska energią i entuzjazmem, jest twórcza, lubi komplementy, szybko się odwzajemnia.”

Jednym słowem, żywe chodzące słoneczko, które wszędzie wnosi dużo blasku i radości. Ale życie z takim człowiekiem może być również momentami ciężkie. Bo to właśnie sangwinik potrafi zgubić samochód na parkingu, zapomnieć odebrać dziecko ze szkoły czy pojechać nie po to dziecko do nie właściwej szkoły. Z jednej strony jest to źródło fantastycznych anegdot, które możemy opowiadać na spotkaniach towarzyskich ale z drugiej strony potrafi być mocno uciążliwe. Dobrym przykładem tutaj może być mój kolega, który pracuje jako nauczyciel w kilku szkołach. Jest niesamowicie wszechstronny i uczy różnych przedmiotów – między innymi informatyki i fizyki. I pewnego pięknego dnia pojechał do szkoły, wchodzi do klasy i zaczyna lekcję. Prowadzi zajęcia przez ładnych parę minut nie dając uczestnikom dojść do głosu. W końcu jeden z uczniów nie wytrzymał i mówi: “Panie Profesorze, ale my normalnie mamy z Panem informatykę a nie fizykę…” Pan Profesor, jak się okazało, zapamiętał godzinę rozpoczęcia zajęć i nauczany przedmiot, tyle tylko, że pojechał nie do tej szkoły co trzeba… I jak tu go nie kochać???

Żeby nie było za dużo na raz, kolejne typy wkrótce :)

 

“O osobowości słów kilka…”

“O osobowości słów kilka…”

Teoria czterech temperamentów została zapoczątkowana przez Hipokratesa już czterysta lat przed Chrystusem. Ja jednak natknęłam się na nią dopiero kilka lat temu z dwóch źródeł – w książce Florence Littauer zatytułowanej “Osobowość Plus. Jak zrozumieć innych przez zrozumienie siebie?” oraz “Pozytywne Profile Osobowości” autorstwa Roberta Rohma.

Tak jak pisałam wcześniej – natknęłam się na dwa podziały typów osobowości. Zasadniczo są one takie same, różnią się tylko lekko nazewnictwem. Florence Littauer stosuje podział na Choleryków, Sangwiników, Flegmatyków i Perfekcyjnych Melancholików. Natomiast Robert Rohm postawił na określenia „literkowe”, czyli typ D (choleryk), I (sangwinik), S (Flegmatyk) oraz C (Perfekcyjny Melancholik).

I tak zastanawiam się, który podział mi bardziej odpowiada i ciągle nie mogę się zdecydować. Bo z jednej strony nazewnictwo pani Littauer jest bardzo obrazowe i łatwiej je zapamiętać niż literki Rohma (których nota bene nie mogę zapamiętać po dziś dzień a są tylko cztery…), ale z drugiej strony słowo „flegmatyk” czy „melancholik” jakoś tak średnio dobrze się kojarzy.

Skąd u Rohma wzięły się akurat takie literki a nie inne? Otóż Rohm, jako człek anglojęzyczny zebrał cechy każdego typu i tak:

Choleryk = Typ D

Podstawowe cechy

Dominating – Dominujący
Demanding – wymagający
Direct – bezpośredni
Determined – zdeterminowany
Deceisive – podejmujący decyzje
Dogmatic – dogmatyczny
Director – kierownik
Dreamer – marzyciel
Diligent – pilny
Dynamic – dynamiczny

Silne strony typu D
Ma silną wolę, zdeterminowany, niezależny, optymistyczny, praktyczny, wydajny, stanowczy, przywódca, pewny siebie.


Sangwinik = typ I

Podstawowe cechy

Inspiring – inspirujący
Influencing – wpływający na innych
Inducive – lubiący działać
Interesting – interesujący
Impressionable – taki na którym łatwo zrobić wrażenie
Interested in people – interesujący się ludźmi
Imaginative – mający bujną wyobraźnię
Impulsive – impulsywny, mówi zanim pomyśli
Illogical – nielogiczny

Silne strony typu I
Przyjacielski, współczujący, beztroski, gadatliwy, otwarty, entuzjastyczny, ciepły, sympatyczny, zabawny.

Flegmatyk = typ S
Podstawowe cechy:

Supportive – wspierający
Safe – lubi bezpieczeństwo
Serving – służący innym
Sweet – słodki
Subordinate – podporządkowany
Shy – nieśmiały
Status quo – lubiący status quo, nie zmieniać za dużo
Sentimental – sentymentalny
Wykorzystywany, bo nie potrafi powiedzieć „Nie”
Systematic – systematyczny
Stable – stabilny, stały

Silne strony typu S
Spokojny, godny zaufania, wyrozumiały, niezawodny, skuteczny, praktyczny, konserwatywny, dyplomatyczny, pełen humoru.

Perfekcyjny Melancholik – typ C
Podstawowe cechy

Cautious – ostrożny
Competent – kompetentny
Cognitive – poznawczy
Careful – dbający o innych
Calculating – kalkulujący
Critical thinking – krytyczne myślenie
Consciencious – sumienny
Conformist – konformista
Consistent – stały, systematyczny
Too cold – zbyt chłodny

Silne strony typu C
Utalentowany, analityczny, wrażliwy, perfekcyjny, esteta, idealista, lojalny, skłonny do poświęceń, skrupulatny.

Koniec tej wyliczanki. Omówienie nastąpi w następnym wpisie.

Źródło:
“Funbook” by Robert Rohm

 

“List od Prezydenta…”

“List od Prezydenta…”

Bydgoszczanie dostali w ostatnim czasie list od Prezydenta Miasta – Konstantego Dombrowicza. Fakt, dlaczego akurat w tym okresie Pan Prezydent śle do mieszkańców listy i pocztówki ze zdjęciem Miasta, pominę milczeniem. Natomiast chciałabym się podzielić kilkoma refleksjami dotyczącymi treści tegoż listu.

Został on wydrukowany na zielonym papierze, co jak pisze Pan Prezydent ma “przekazać nieco optymizmu niezbędnego przecież w naszym życiu”. Cóż za troska o społeczeństwo i jego odczucia, doprawdyż jestem wzruszona….

Ale miało być o treści. Już w pierwszym akapicie dowiadujemy się jakie to wspaniałe inwestycje zostały poczynione dzięki uzyskaniu niemal 1,5 miliarda dotacji unijnych. Ale zaraz potem pojawiaj się informacja, że drugie tyle trzeba dołożyć a że miasto nie ma, więc pożycza… I to, jak przekonuje nas autor listu, jest dobry interes… Ale idźmy dalej…, bo kolejne zdanie powaliło mnie na kolana do tego stopnia, że je zacytuję po prostu. “Pożyczamy, tak jak się to dzieje w prawie każdym z polskich domów, gdy chce się o coś nowego wzbogacić jego wnętrze.” Tu nasuwają się dwie kwestie – pierwsza, czy faktycznie większość obywateli kupuje wszystko na kredyt, a druga – czy to nie paranoja, że włodarz miasta lansuje taki wzór gospodarstwa domowego???? Kupujmy wszystko na kredyt, bo wszyscy tak robią?? Bo sąsiad zza ściany ma nowe auto czy telewizor to ja zadłużę się jeszcze bardziej, ale też kupię, żeby nie czuć się gorszym???? Po prostu ręce opadają.

Nie rozumiem, tego modelu życia na kredyt absolutnie. Jeśli na coś nie mam pieniędzy to po prostu tego nie kupuję i tyle. A jeśli czegoś naprawde chcę, to myślę co zrobić, żeby te pieniądze zdobyć. Ale jak widać obecny świat funkcjonuje inaczej. Daliśmy się omamić reklamom, w których ciągle słyszymy “Chcesz pojechać na super wakacje? Proszę, oto kredyt”; “Chcesz wysłać dziecko na kolonie? Damy ci pożyczkę”; “Chcesz nowy telewizor / samochód / pralkę / meble? Oto kredyt”; A może nie masz za co wyprawić Świąt? Weź kredyt. A na koniec weź kredyt konsolidacyjny i dobierz jeszcze troszkę więcej. Rozłoży się to na niższe raty i będzie łatwiej spłacić… Tyle tylko, że okres spłaty wydłuży się do lat kilkunastu a jak przeliczysz ile spłacisz przez ten czas odsetek to włos na głowie stanie. Tylko co zrobisz gdy wymarzony samochód się rozsypie a ty go jeszcze będziesz spłacać? Święta się skończą i nie zdążysz ich spłacić przed następnymi…. Ciekawe co wtedy??? Wtedy weźmiesz kredyt na spłatę kolejnych rat… tylko jak długo tak się da? I w jaki sposób planujesz to rozwiązać?

Dobrym sposobem rozwiązania problemu zadłużenia znalazłam w książce Roberta Kiyosaki. Polecam gorąco zarówno pozycję “Bogaty Ojciec, biedny Ojciec” jak i “Kwadrant Przepływu Pieniędzy”. Myślę, że może to być świetny sposób na rozpoczęcie wychodzenia na “finansową prostą”.

 

“Czy Pan Andrzej dostanie w głowę?”

“Czy Pan Andrzej dostanie w głowę?”

Dzisiaj kolejny wpis z serii dzieci i ciekawostki lingwistyczne. Otóż ostatnimi czasy moje Stonki zapałały wielką miłością do gry w piłkę w domu. W pewnym momencie, mając na uwadze zapewne zszargane już do granic możliwości nerwy sąsiadów mieszkających pod nami poprosiłam grzecznie:
-„Nie rzucaj tą piłką bo Pan Andrzej w końcu w głowę dostanie!!!”
A Starsza Stonka na to:
- „Ale go tu nie ma to jak mogę go w głowę trafić??????????”

I zaczęło się tłumaczenie Stonce Starszej, że nie wszystko należy rozumieć tak dosłownie itd. Ale przynajmniej świadczy to o fakcie, że Stonka przynajmniej czasami słucha co się do niej mówi. Z naciskiem na czasami oczywiście. O zastosowaniu się do rzeczy usłyszanych nie mówię, bo tu widać jeszcze dłuuuuga droga przed nami. Nie jest łatwo wychowywać dziecko o osobowości typu D (podział wg Roberta Rohma) zwanego inaczej Cholerykiem (podział wg Florence Littauer).

Myślę, że przydałoby się tutaj krótkie omówienie tego podziału, bo mnie osobiście pomogło to bardzo w zrozumieniu innych i relacjach międzyludzkich. Z braku czasu dziś nie da rady, ale w najbliższym czasie obiecuję osobny wpis dotyczący tego tematu.