Archive for the ‘dzieci’ Category

Witrażowy dowód na to, że próbować trzeba zawsze!

Dziś kolejna historia z życia wzięta. Otóż jak to w życiu bywa… dzieci rosną. Nasze również.  Pewnego dnia Stonki odwiedziła ich najlepsza przyjaciółka. Dzieci postanowiły, że będą tworzyć dzieła sztuki przy pomocy farb witrażowych. Przygotowałam im stanowiska pracy. Dzieci zajęły się pilnie malowaniem obrazków a ja korzystając z chwili ciszy poszłam do drugiego pokoju i usiadłam wygodnie w fotelu. Cisza przedłużyła się do kilkunastu minut i zdążyłam pomyśleć, że już tak dobrze, bo potrafią się sobą trochę zająć… I tak tkwiłam sobie w naiwnej, błogiej nieświadomości dopóki nie usłyszałam radosnego rechotu okraszonego bardzo ciekawym okrzykiem…

Z kopyta ruszyłam do pokoju Stonki i zamarłam. Otóż koleżanka postanowiła uczynić dzieło witrażowe bardziej artystycznym i radośnie wycisnęła farby na biurko rozcierając  je łapkami. Po zakończonej pracy stwierdziła, że chyba jednak trochę się nabrudziło i postanowiła, jako dobrze wychowana panienka zlikwidować bałagan… Postanowiła nie zawracać cioci niepotrzebnie głowy i poszła do łazienki z zamiarem zdobycia jakiegoś ścieradła. Najbardziej pod ręką znalazły się ręczniki i moje słonecznie żółte sztruksy wiszące na wieszaku. Dziecko grzecznie starło rozlane farbki i wytarło rączki…

Widok był niepowtarzalny… Przyznaję, że w duchu zdążyłam już pożegnać się z ulubionymi spodniami, ale jakoś tak z poczucia obowiązku spróbowałam to wszystko jednak wyczyścić. Bez jakiejkolwiek nadziei… i co? I sama nie mogłam w to w pierwszej chwili uwierzyć. Solidnie spryskałam wszystko środkiem PreWash Spray – Odplamiacz Przed Praniem i wyprałam ręcznie w SA8 Premium i te farby zlazły!!!!!

Ja wiem, że o środkach Amway różni ludzie peany pieją i inni słuchają tego z dużą dozą niedowierzania, ale tym razem to i ja zapieję, bo naprawdę lubię te moje żółte portasy i po raz kolejny okazało się, że seria Amway Home absolutnie zasłużyła na niedawno przyznany Laur Konsumenta. U mnie za tę wygraną wojnę z farbami witrażowymi ten zestaw – proszek i odplamiacz – dostaje złoty medal :)

PreWash Spray – Odplamiacz przed praniem nr kat. 110403

PreWash Spray - Odplamiacz Przed Praniem

SA8 Premium – koncentrat proszku do prania nr kat. 109848

 

Czy Ty też tak czasami masz???

Dzisiaj zamiast mojego tekstu cytat z płyty “Perełki Diamentów”Nie znam tytułu, ani autora wspomnianego wiersza, ale to nie ma znaczenia…

“Znalazłem kiedyś wiersz, który całkowicie zmienił nasze życie.

Któregoś dnia krzykniesz na swoje dziecko:

“Kiedy wreszcie dorośniesz i zaczniesz zachowywać się jak na Twój wiek przystało?”

A to kiedyś nastąpi.

Kiedyś je zapytasz:

“Może wreszcie znajdziesz sobie jakieś zajęcie i wychodząc z domu przestaniesz trzaskać drzwiami…”

I to też kiedyś nastąpi…

Kiedy wysprzątasz dziecinny pokój, powyrzucasz naklejki na zderzaki, starannie pościelisz łóżka,

poustawiasz zabawki na półce, głośno oświadczysz: “Od dzisiaj tak ma tu wyglądać”.

I tak się stanie.

Kiedy przygotujesz wspaniały obiad a na dressingu sałatki nie znajdziesz odcisków dziecięcych palców powiesz sobie:

“Przygotowałam wspaniały obiad dla całego towarzystwa.” po czym zjesz go w samotności.

Kiedy powiesz:

“Gdy rozmawiam przez telefon nie chcę słyszeć za plecami żadnych wygłupów!

Macie być cicho, zrozumiano?!”

I tak się stanie.

Koniec z plastikowymi obrusami poplamionymi sosem ze spaghetti.

Koniec z  podkładaniem pod prześcieradło folii, żeby zabezpieczyć kanapę przed zmoczeniem.

Koniec z potykaniem się o porozrzucane zabawki.

Koniec z butami i skarpetkami na tapczanie.

Koniec z kojcami dla dzieci.

Koniec z nieprzespanymi nocami przy dziecinnym łóżeczku.

Koniec z piaskiem na prześcieradłach i zabawkami w wannie.

Koniec z naszywaniem łatek na ubranka,

z poplątanymi sznurowadłami, ciasnymi butami

oraz gumowymi opaskami na warkoczyki.

Koniec z szukaniem opiekunki do dzieci,

zmywaniem tylko raz w tygodniu.

Wyobraź sobie, że możesz wreszcie umyć zęby nie trzymając na ręku dziecka.

Koniec ze spotkaniami Komitetów Rodzicielskich.

Koniec z wyjącą muzyką w domu.

Wreszcie z własną taśmą klejącą, której nikt od Ciebie nie pożycza.

Pomyślcie o tym.

Koniec ze świątecznymi prezentami zrobionymi z wykałaczek i plasteliny.

Koniec z pocałunkami pełnymi płatków owsianych.

Koniec z Wróżkami Zębowymi.

Koniec z chichotami przy zgaszonym świetle.

“Mamusiu! Chcę jeszcze lodów!”

Koniec z potłuczonymi kolanami.

Koniec z odpowiedzialnością.

Tylko głos wołający: “Kiedy wreszcie dorośniesz???”

I echo, które mu odpowie: “Już dorosłem”.

“Widziałem tylu zajętych ludzi, którzy nie mieli czasu na prawdziwe życie. Tylu wściekłych rodziców, ponieważ coś poszło nie po ich myśli, którzy bezpowrotnie stracili najlepsze chwile swojego życia. Ale ja tego nie stracę i Wy też nie powinniście…. ”

Koniec cytatu…

 

TYNDA!

Dziś słów parę na temat tego co mówimy… a przecież mówimy dużo i często, bo jest to podstawowa forma komunikacji. Tylko czy zastanawiamy się jaki wpływ wywierają nasze słowa na innych? Chyba nie zawsze…

Do tej refleksji skłoniło mnie pewne doświadczenie jakiego dostarczył nam Stonek. Rzecz miała miejsce, kiedy jeszcze nie potrafił wypowiadać zbyt wielu słów… Natomiast jeden zwrot powtarzał nader często. Najpierw było to “tykyn tykyn” i do dziś nikt nie wie, co to mogło oznaczać. Odnosiło się do wszystkich i wszystkiego, więc trudno było wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Aż nadszedł moment, że “tykyn tykyn” przemieniło się na “tynda” z akcentem na ostatnią głoskę, czyli “a”.

I często zdarzała się taka sytuacja, że Stonek wołał:
Stonek: Mama!
Mama: Co Synku?
Stonek: Tynda!

No i bądź tu mądry… Różne osoby pytały mnie co to znaczy, ale nie potrafiłam udzielić im niestety odpowiedzi. Postanowiłam więc wtedy, że owo “tynda” od dziś będzie oznaczało “kocham Cię”. I cały czas odpowiadałam: “Też Cię kocham synku.” Budziło to różne reakcje otoczenia. Ktoś nawet kiedyś stwierdził:
Słuchaj, a może ty z siebie wariatkę robisz… Bo przecież równie dobrze na Twoje “co?” on może odpowiadać “Gówno!” a ty do niego odpowiadasz “ja też Cię kocham…”.

Niezrażona jednak nadal odpowiadałam po swojemu… I pewnego dnia podczas wieczornego usypiania powiedziałam Stonkowi “Kocham Cię synku” i co on na to????????? Uśmiechnął się od ucha do ucha i z wielką radością odpowiedział “TYNDA!!!!”

Nieważne co “tynda” znaczyło na początku… Może nic… Najważniejsze, że teraz dla mnie jest to najpiękniejsze słowo na świecie i na stałe zagościło w rodzinnym słowniku :)

 

Różne postrzeganie roli królika.

Stonka na diecie eliminacyjnej. Z określonych powodów nie może jeść wieprzowiny, wołowiny, drobiu ani żadnych zwierząt hodowanych na paszy. Zostaje dziczyzna i zwierzaki hodowane niepaszowo… Czyli bardzo niewiele. Stąd biedna Stonka nie miała okazji wcześniej jeść rosołu i tej jawił jej się od pewnego czasu jako wielkie marzenie… Aż pewnego dnia znaleźliśmy dostęp do niepaszowych królików. Radość dziecka nie miała granic. Oczekiwała tego królika jak mało czego. W dniu, w którym ów zwierz w postaci poporcjowanej i zamrożonej miał zostać przywieziony do domu byłyśmy akurat na rehabilitacji i Stonka postanowiła podzielić się radosną nowiną z Panią Rehabilitantką.
Stonka nie wprowadzając Pani w ogóle w temat: A tata przywiezie mi dziś królika!!!!
Pani: O, króliczki są super! Co będziesz z nim robić?
Stonka promieniejąca radością i rozmarzonym głosem: Ugotujemy z niego rosół z makaronem nitkowym…. !!!! :)

 

Ciocia nie do wymiany…

Stonka jest na etapie rozkminiania koligacji naszej niezmiernie licznej rodziny. Czyją córką jest mama? Kim jest wujek dla babci? A czy Tata ma Mamę? Kto jest kim dla kogo…
Stonka: Ojej, ja mam bez liku tych cioć i wujków… Ile w końcu ich jest?
Mama: No, policzmy. Jakie masz ciocie?
Stonka: Ciocia Natalka!!!!
Mama: I? Jakie jeszcze?
Stonka z wyrazem głębokiego zamyślenia na twarzy… Mama próbuje zachęcić pociechę do samodzielnego myślenia:
Mama: No wymień ciocie jakie masz.
Stonka zdecydowanie oburzona: NIE!
Mama: A dlaczego?
Stonka na granicy płaczu: Bo Ciocia Natalka jest najkochańsza na świecie i nie chcę jej wymienić na żadną inną!!!!!!!!!!!!!